Reklama

Reklama

Nigeria: Krwawe zamachy. Jeden z nich przeprowadziła 11-latka

34 osoby zginęły, a ponad 80 zostało rannych w wyniku wysadzenia się w powietrze zamachowca-samobójcy w nigeryjskim mieście Yola - poinformowały w środę lokalne władze. Był to kolejny z serii krwawych zamachów w Nigerii w ostatnich dniach.

Zamachowiec wybrał bar przy zatłoczonym targowisku, w którym spożywali posiłek kierowcy ciężarówek po wyładowaniu przywiezionych towarów.

Wcześniej, w środę, co najmniej piętnaście osób zginęło, a ponad 50 zostało rannych w dwóch innych samobójczych zamachach na targowisku w mieście Kano, na północy Nigerii. Jeden z nich przeprowadziła 11-latka, która wysadziła się w powietrze.

W ciągu siedmiu dni w Kano doszło już do czterech samobójczych zamachów w wykonaniu młodych kobiet.

Nikt nie przyznał się do zamachów, ale podejrzenia kierują się ku terrorystycznemu islamskiemu ugrupowaniu Boko Haram, które już wcześniej wykorzystywało dziewczęta do samobójczych zamachów.

Reklama

Zamachy dokonywane są kiedy prezydent kraju Muhammad Buhari nasila walkę z gnębiącą Nigerię powszechną korupcją, która znacznie utrudnia walkę z islamistami. Buhari oskarżył doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego poprzedniego szefa państwa o kradzież kilku miliardów dolarów, które miały być przeznaczone na zakup broni dla wojska walczącego z Boko Haram.

Obecnie armia rządowa jest często gorzej uzbrojona i wyposażona niż islamscy ekstremiści z Boko Haram.

Ekstremiści mordują zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów, którym zarzucają nieprzestrzeganie prawa islamskiego, szariatu, w narzucanej przez nich radykalnej wersji.

Założona w 2002 roku organizacja Boko Haram początkowo stawiała sobie za cel walkę z zachodnią edukacją. W 2009 roku rozpoczęła akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii, lub przynajmniej jej północnej części, w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.

W wyniku trwającej od 6 lat rebelii islamistów w tym jednym z najludniejszych krajów Afryki zginęło co najmniej 20 tys. osób, a  2,3 mln musiało opuścić miejsca zamieszkania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy