Reklama

Reklama

​Niezwykła historia francuskiej zakładniczki. Dżihadyści wypuścili ją po 1381 dniach

Francuska pracownica organizacji pomocowej Sophie Pétronin została porwana w 2016 roku w zachodnioafrykańskim Mali. Przez lata przebywała w niewoli islamskich ekstremistów powiązanych z Al Kaidą. W czwartek władze Mali poinformowały, że Pétronin została zwolniona.

Uzbrojeni islamscy ekstremiści porwali Sophie Pétronin w mieście Gao, w grudniu 2016. 75-letnia dziś kobieta spędziła w ich niewoli blisko cztery lata. Jak doprecyzował jeden z jej krewnych, cytowany przez CNN, było to dokładnie 1381 dni.

Reklama

Francuzka została uwolniona w ramach wymiany więźniów pomiędzy rządem Mali i ekstremistami na północy kraju. Jak informuje portal Euronews prawdopodobnie, w zamian za wypuszczenie około 100 bojowników, we wtorek wolność odzyskali prominentny malijski polityk, który trzykrotnie kandydował w wyborach prezydenckich, oraz trójka zakładników z Europy (Francuzka i dwóch Włochów). Publikację informacji o wymianie wstrzymywano przed dwie doby, tak aby wcześniej zawiadomić bliskich przetrzymywanych osób.

Po tym, jak Sophie Pétronin dotarła malijskim samolotem do stołecznego Bamako, osoby będące na lotnisku były świadkami wzruszającej sceny. Gdy ubrana na biało kobieta pojawiła się na schodach, otoczona przez kamery i tłum, z tyłu wyraźnie dał się słyszeć męski głos wołający głośno "Maman!" (fr. mamo). To syn porwanej, Sebastian Chadaud-Pétronin, który nie mógł się doczekać, by przytulić Sophie. Mężczyzna, po tym jak przecisnął się przez tłum, chwycił matką w ramiona i łamiącym się głosem powtarzał "Maman!".

"Byłam pewna, że wrócę"

Niedługo po przybyciu na lotnisko w stolicy Mali Sophie Pétronin rozmawiała z reporterami.

- W głębi serca byłam pewna, że wrócę, że nie umrę w międzyczasie - stwierdziła zakładniczka. - Nie nadawaj śmierci zbyt wielkiego znaczenia, mówiłam sobie, bo nie wiesz, kiedy, gdzie i jak się to stanie - dodała.

Zakładniczka podkreśliła, że malijskie władze świetnie ją potraktowały, a wszystko wydarzyło się spokojnie, z uśmiechem i na wysokim poziomie - informuje France24.  

"Właśnie wymieniłem kilka słów przez telefon z Sophie Pétronin. Cóż za radość usłyszeć jej głos i wiedzieć, że jest teraz bezpieczna! Powitam ją jutro, gdy wróci do Francji" - w nocy z czwartku na piątek napisał na Twitterze prezydent Emmanuel Macron. Francuska głowa państwa dotrzymała i była wśród osób witających zakładniczkę na wojskowym lotnisku Villacoublay w pobliżu Paryża, w piątek (9 października). 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje