Reklama

Reklama

Nieoficjalnie: Dżihadyści planowali zaatakować Londyn

Według brytyjskiej gazety "The Sun" dżihadyści związani z Państwem Islamskim planowali zdetonować ładunek wybuchowy podczas sobotniej parady wojskowej w Londynie. Informacja pochodzi od dziennikarza, który miał zostać zamachowcem. Brytyjska policja nie potwierdza tych doniesień.

Wg "The Sun" do ataku miało dojść na paradzie w pobliżu koszar Lee Rigby’ego - brytyjskiego żołnierza, który dwa lata temu padł ofiarą brutalnego ataku islamistów. 

Reklama

Spisek wyszedł na jaw podczas próby zwerbowania dziennikarza, prowadzącego śledztwa w sprawie działalności ekstremistów. Jeden z mocodawców, przebywający w Syrii, próbował przekonać dziennikarza do spowodowania wybuchu.

- To musi być potężna eksplozja. Muszą zginąć innowiercy i ich żołnierze, którzy służyli w Iraku i Afganistanie. Wskocz w tłum i zdetonuj bombę - miał powiedzieć dżihadysta.

Jak informuje gazeta, wspomniany dziennikarz, po zebraniu wszystkich informacji, powiadomił o planowanym zamachu policję.

Doniesienia te nie zostały potwierdzone przez służby.

Wczorajsze zamachy we Francji, w Tunezji i Kuwejcie spowodowały międzynarodowe poruszenie. Do najtragiczniejszego w skutkach zamachu w Tunezji przyznała się grupa bojowników Państwa Islamskiego. W oświadczeniu zamieszczonym w piątek wieczorem na Twitterze terroryści udostępnili trzy zdjęcia pokazujące zamachowca. "Nasz brat, żołnierz kalifatu, Abu Jihja al-Kairuni, dotarł do celu, do hotelu Imperial, pomimo środków bezpieczeństwa" - głosi oświadczenie. Jak dodano, zabił on "40 niewiernych". 

W wyniku zamachów zginęło łącznie 67 osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje