Reklama

Reklama

Niemiecka posłanka: To bezwstydne, że PE miesza się w sprawy Polski

W XXI wieku trochę wstyd byłoby dla państwa, gdyby zabrakło rzetelnej edukacji seksualnej – mówi w wywiadzie dla DW i Interii europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska. W czwartek Parlament Europejski przyjął rezolucję krytykującą Polskę za projekt dotyczący edukacji seksualnej.

DW i Interia: W czwartek Parlament Europejski zagłosował nad rezolucją ostrzegającą przed potencjalnymi zagrożeniami dla edukacji seksualnej płynącymi z nowelizacji polskiego kodeksu karnego. Co niepokoi europosłów w polskich zapisach?

Elżbieta Łukacijewska: Tam jest atak na edukację seksualną. Ta nowelizacja tak naprawdę nie dotyka pedofilii. Nie jest żadnym rozwiązaniem, które wychodziłoby naprzeciw ofiarom i karałoby pedofilów - powiedziała polska europosłanka. Jednocześnie wyraziła nadzieję, że dzięki reakcji PE "rząd polski zwróci uwagę, jak ważna jest edukacja seksualna".

Reklama

"W Polsce wracają choroby weneryczne. To wstyd!"

- Jako matka i osoba z bardzo konserwatywnego regionu nie wyobrażam sobie, że ktoś młodemu pokoleniu mógłby zrobić taką krzywdę, że nie będzie ono wiedzieć, co to znaczy zły dotyk, jakie są konsekwencje wczesnej inicjacji seksualnej, jakie są konsekwencje aborcji. Przecież w Polsce wracają choroby weneryczne, o których świat już prawie zapomniał. To wstyd - powiedziała Łukacijewska.

Rezolucji nie poparła natomiast prawicowa posłanka z Alternatywy dla Niemiec Christine Anderson.

- Uważam, że to bezwstydne, że PE miesza się w wewnętrzne sprawy Polski, jeśli chodzi o edukację seksualną. To sprawa rządów - powiedziała Anderson.

"W Niemczech dzieją się przerażające rzeczy"

Chociaż niemiecka polityk uważa, że edukacja seksualna powinna być w programie szkolnym, jednak krytykuje sposób jej nauczania w Niemczech, gdzie te zajęcia są obowiązkowe.

- Edukacja seksualna zaczyna się już w przedszkolu, a w szkole np. 8-latkowie muszą się zastanawiać, gdzie pasuje penis - oburzała się Niemka. - Mogę tylko dać przykład z Niemiec, a to, co tam się dzieje, jest przerażające. I mogę wyłącznie pogratulować polskiemu narodowi, że wybrał taki rząd, który chce to uregulować.

- Ta rezolucja jest bardzo wyważona, do niczego nie zmusza, zwraca uwagę na zagrożenia i wyzwania, przed jakimi staje młode pokolenie. Młode osoby nie mogą czerpać wzorców z pornografii oraz internetu, bo to jest duże zagrożenie - przekonywała Łukacijewska.

"UE w ogóle nie ma wiarygodności!"

Podczas programu Studio Europa posłanki odniosły się również do niedawnej decyzji zablokowania negocjacji akcesyjnych z Macedonią Północną i Albanią z powodu francuskiego weta.

Zdaniem Anderson, decyzja prezydenta Emmanuela Macrona była podyktowana względami krajowymi, m.in. faktem, że Francja obawia się napływu imigrantów z Albanii.

- Jednak generalnie zgadzam się z tą decyzją, bo w obecnej sytuacji to absurd myśleć o przyjmowaniu nowych członków. Powinniśmy najpierw zrobić porządek na naszym, unijnym podwórku - powiedziała niemiecka europosłanka.

Ze stanowiskiem Francji nie zgadza się natomiast Łukacijewska. - Myślę, że każdy odpowiedzialny polityk, który myśli geostrategicznie wie, jak ważnym miejscem są Bałkany, m.in. ze względu na zapędy rosyjskie - podkreśliła.

Na pytanie, czy to wycofanie z procesu rozszerzenia nie podważa wiarygodności UE, Anderson odpowiedziała z przekonaniem: - Ale jaką wiarygodność? UE w ogóle nie jest wiarygodna!

- To dlaczego jesteś w Parlamencie Europejskim? - zapytała Anderson zdziwiona Łukacijewska.

Co odpowiedziała Niemka? Więcej już dzisiaj w programie Studio Europa na stronie DW i Interii o godzinie 9.00.

Jowita Kiwnik Pargana (DW)

Agnieszka Waś-Turecka (Interia)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne