Reklama

Reklama

Niemcy: Zwierzęta bite do nieprzytomności. Szokujące nagrania

Walcząca o prawa zwierząt organizacja ujawniła, że w jednym z zakładów mięsnych w Niemczech zwierzęta są regularnie bite "aż do utraty przytomności". "Chore cielęta są kopane i ciągnięte za uszy, nielegalnie stosuje się elektrowstrząsy" - opisują przedstawiciele organizacji.

Krowy i cielęta są systematycznie maltretowane w zakładzie mięsnym należącym do sieci firm Mecke w Nadrenii Północnej-Westfalii - poinformowała w środę niemiecka organizacja broniąca praw zwierząt SOKO Tierschutz, która przedstawiła też wstrząsające nagrania wideo. Sprawą zajęła się policja.

Nagrania można obejrzeć na profilu organizacji na Facebooku klikając TUTAJ.

Reklama centrum skupu zwierząt gospodarskich i rzeźni Mecke mówi o "szacunku dla zwierząt", ale "dochodzenie przeprowadzone przez SOKO Tierschutz pokazuje smutną rzeczywistość" - czytamy w oświadczeniu SOKO. Nagrania zgromadzone przez organizację pochodzą z okresu od maja do lipca tego roku.

Reklama

W ciągu ostatnich kilku miesięcy "zwierzęta były systematycznie maltretowane" w zakładzie należącym do firmy Mecke. "Pracownicy brutalnie biją zwierzęta aż do utraty przytomności, chore cielę jest kopane i ciągnięte za uszy, nielegalnie stosuje się elektrowstrząsy, krowy w pełni przytomne są ciągnięte za pomocą wciągarki, a nawet istnieją podejrzenia o przeprowadzanie eksperymentów na zwierzętach, ponieważ firma najwyraźniej handluje krwią osłabionych zwierząt" - twierdzi SOKO.

Zdecydowana reakcja policji

Organizacja wniosła skargi przeciwko gospodarstwu i jego pracownikom również do Służby Ochrony Młodzieży, bowiem "w materiale filmowym widać, że dzieci regularnie widzą bicie zwierząt, a nawet są podżegane do okrucieństwa wobec zwierząt. Na przykład pracownik prosi nieletnich o uderzanie zwierząt w głowę, po czym następują sceny, które pokazują, że znęcanie się odcisnęło na dzieciach swoje piętno" - pisze SOKO.

Czytaj także: Wielka Brytania: W rzeźniach giną tysiące koni wyścigowych

- Policja zareagowała bardzo szybko i zdecydowanie. Takiej reakcji oczekujemy również od zarządu powiatu i polityków, którzy do tej pory wykazywali brak zainteresowania sprawami ochrony zwierząt - komentuje rzecznik SOKO Friedrich Muelln.

Sprawa Mecke "pokazuje po raz kolejny, że za rzeźnikami, nawet o najlepszej reputacji, kryje się cierpienie i udręka. Skandal ten pokazuje również, jak bardzo błędne jest zwolnienie tak zwanych rzeźni rzemieślniczych z kontroli weterynaryjnych. SOKO żąda stałej kontroli wszystkich ubojów (...), wyciągnięcia konsekwencji personalnych w urzędzie weterynaryjnym i jasnych planów politycznych, aby wyjść z tego systemu tortur" - informuje organizacja.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje