Reklama

Reklama

Niemcy: Nielegalne marsze w Berlinie. Na ulice wyszło kilka tysięcy osób

Z powodu pandemii koronawirusa niemieckie związki zawodowe nie organizowały w piątek 1 maja tradycyjnych marszów z okazji Święta Pracy. Wieczorem kilka tysięcy osób wzięło udział w nielegalnym zgromadzeniu, zorganizowanym przez grupy skrajnie lewicowe.

Niemieckie Zrzeszenie Związków Zawodowych (DGB) pierwszy raz od ponad 70 lat nie zorganizowało w Berlinie tradycyjnego przemarszu z okazji Święta Pracy. Z powodu pandemii koronawirusa DGB zdecydowało się na internetową transmisję przemówień, dyskusji i programu kulturalnego.

Reklama

Pomimo tego, z okazji 1 Maja w stolicy Niemiec doszło do szeregu nielegalnych zgromadzeń, organizowanych przez grupy skrajnie lewicowe i komunistyczne. W piątek wieczorem zgodnie z zapowiedziami w sieciach społecznościowych na ulicach Kreuzberga, dzielnicy w zachodniej części Berlina, zgromadziło się kilka tysięcy osób - podała berlińska stacja "RBB".

Interweniowały służby

Uczestnicy bez zezwolenia i nie utrzymując odpowiedniego odstępu 1,5 m wymaganego z powodu pandemii COVID-19, manifestowali m.in. niechęć wobec kapitalizmu oraz wyrażali solidarność z uchodźcami, którzy przebywają w obozach na greckich wyspach.

Służby porządkowe musiały stale interweniować, aby rozproszyć nielegalnie gromadzący się tłum. Doszło do zatrzymań osób, które rzucały butelkami i kamieniami. Późnym wieczorem berlińska policja poinformowała na Twitterze o rannych funkcjonariuszach.

Wcześniej, w piątkowe popołudnie, policja musiała interweniować również w centrum miasta, gdzie ok. 300 osób próbowało przeprowadzić demonstrację przeciwko rządowym obostrzeniom, wprowadzonym na czas pandemii koronawirusa. Służby zablokowały dostęp do pl. Róży Luksemburg, miejsca, gdzie zapowiadano protest.

W trakcie dnia porządku na ulicach Berlina pilnowało 5 tys. funkcjonariuszy policji.

Z Lipska Łukasz Grajewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy