Reklama

Reklama

Niemcy: Debata kandydatów na kanclerza. Wśród tematów koronawirus, Afganistan i klimat

Zgodzili się, by więcej nie było lockdownów. Inne zdania mieli w kwestii podatków oraz sposobów walki ze zmianą klimatu. ​Troje kandydatów na stanowisko kanclerza Niemiec - Annalena Baerbock (Zieloni), Olaf Scholz (SPD) i Armin Laschet (CDU) spotkało się na dwugodzinnej, telewizyjnej debacie przed wrześniowymi wyborami do parlamentu RFN. Po dyskusji najwięcej pozytywnych ocen zebrał Scholz. Jego partia w niedawnym sondażu pierwszy raz od 15 lat prześcignęła chadeków, z których wywodzi się obecna kanclerz Angela Merkel.

Chętni, by na czele niemieckiego rządu zastąpić Angelę Merkel, rozmawiali o sposobach walki z pandemią i zmianami klimatycznymi, a także podatkach i sprawie Afganistanu. Największe kontrowersje wywołały metody radzenia sobie z kryzysem klimatycznym i kwestia podatków - ocenia "Der Spiegel".

Jeśli chodzi o problem pandemii koronawirusa, to kandydaci zgodnie wykluczyli konieczność wprowadzania kolejnych lockdownów. Zgodzili się też, że nie powinno być obowiązkowych szczepień dla niektórych grup zawodowych i opowiedzieli się za dalszym przyspieszeniem kampanii szczepień.

Reklama

Kto będzie kanclerzem? Kandydaci poróżnili się ws. podatków i zmian klimatu

Przy temacie Afganistanu Baerbock, Laschet i Scholz jednogłośnie wezwali do wzmocnienia roli Niemiec w polityce bezpieczeństwa. Laschet oświadczył, że jest zwolennikiem lepszego wyposażenia Bundeswehry i utworzenia rady bezpieczeństwa powiązanej z urzędem kanclerskim. Baerbock zarzuciła rządowi bierność w sprawie Afganistanu i przedkładanie "wewnętrznych względów politycznych ponad odpowiedzialność za politykę zagraniczną". Scholz, którego kolega partyjny Heiko Maas kieruje obecnie MSZ, apelował o wzmocnienie współpracy międzynarodowej i udział żołnierzy Bundeswehry w misjach ochrony bezpieczeństwa i pokoju w przyszłości.

Zdania uczestników debaty były podzielone w kwestii przeciwdziałania zmianom klimatu. Wszyscy zgodzili się co do tego, że jest to kwestia ważna. Najwięcej szczegółowych rozwiązań proponowała Baerbock, m.in. zakończenie używania silników spalinowych do 2030 roku i przejście na samochody bezemisyjne. Laschet zarzucił Zielonym narzucanie zbyt rygorystycznych regulacji klimatycznych na co Baerbock ripostowała, że "CDU nie ma planu, tylko torpeduje propozycje innych partii".

Spore różnice między kandydatami pojawiły się przy temacie polityki finansowej. Scholz zapowiedział "lepsze zrównoważenie" systemu podatkowego, uznając, że "osoby w jego przedziale dochodowym powinny płacić trochę więcej". Baerbock także była zdania, by "silniejsze ramiona dźwigały więcej". Laschet określił pomysły dotyczące podwyższania podatków jako "całkowicie nierozsądne".

Niemcy ocenili, kto wygrał debatę

Podczas debaty "pod największą presją był kandydat Unii CDU/CSU Armin Laschet. Annalena Baerbock była najbardziej bojowa, a Olaf Scholz zaskakująco ostrożny" - podsumował debatę portal RND. Dwie kolejne debaty zaplanowane są na wrzesień.
Według instytutu Forsa 36 proc. wyborców oceniło, że w debacie najlepiej wypadł kandydat SPD Scholz. Dalsze miejsca zjęli Baerbock (30 proc.) i Laschet (25 proc.)

Najlepszy wynik SPD zebrało także w sondażu partyjnym z zeszłego tygodnia i stało się to pierwszy raz od 15 lat. Socjaldemokraci uzyskali w nim 23 proc., a CDU/CSU 22 proc. SPD zyskało więc dwa punkty procentowe w porównaniu z poprzednim tygodniem, a partie chadeckie utraciły jeden.

Dla chadeków 22 proc. to najgorszy wynik, jaki kiedykolwiek uzyskali w badaniach ośrodka Forsa, utworzonego w 1984 roku. Ponadto 60 proc. respondentów nie wierzy już w odwrócenie się trendu na korzyść CDU/CSU.

Prasa: Scholz żyje z wpadek konkurentów

Zmiany w politycznych preferencjach Niemców komentuje tamtejsza prasa. Zdaniem "Stuttgarter Nachrichten", SPD jest na "wznoszącej fali", a jej kandydat Scholz jest postrzegany lepiej niż chadek Laschet. "Lecz byłoby błędem wierzyć, że to program socjaldemokratów w ostatnich tygodniach przyciąga wyborców do tej partii. Oczywiście Scholz żyje przede wszystkim z wpadek i błędów swoich konkurentów. Ale im bardziej wyobrażalny staje się rząd pod jego przywództwem, tym dokładniej będzie musiał wyjaśnić, dokąd chce poprowadzić kraj" - pisze dziennik, cytowany przez "Deutsche Welle".

Szereg niemieckich tytułów spodziewa się też, że po 26 września 2021 roku - czyli dacie wyborów parlamentarnych - na czele państwa stanie koalicja złożona z trzech ugrupowań. Stałoby się to pierwszy raz w historii RFN.

SPRAWDŹ: Meghan Markle odcięła Harry’ego od rodziny! Kontroluje każdy jego ruch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy