Reklama

Reklama

Niemcy: Atak na tureckiego dziennikarza w Berlinie. "Wiadomość od Erdogana"

W Niemczech doszło w środę wieczorem do ataku na mieszkającego na emigracji tureckiego dziennikarza. "Znam sprawców. Nigdy nie poddam się faszyzmowi" - napisał. Inny turecki dziennikarz, który także przebywa na emigracji w Niemczech ocenił, że napaść to "bezpośrednia wiadomość" od prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który chciał przekazać, że Turcja może "zaatakować krytycznego wobec reżimu dziennikarza nawet w Berlinie".

Erk Acarer poinformował na Twitterze, że został zaatakowany w swoim mieszkaniu w Berlinie przez ludzi, którzy pobili go pięściami i zaatakowali nożami. Zdarzenie potwierdziła miejscowa policja, która jednak nie ujawnia mediom szczegółów. Rzeczniczka policji podała jedynie, że sprawcy czekali w środę około godziny 21:50 a swoją ofiarę.

"Zostałem zaatakowany nożami i pięściami w moim domu w Berlinie" - napisał turecki dziennikarz w środę wieczorem.

"Znam sprawców" - wyjaśnił Acarer na Twitterze. "Nigdy nie poddam się faszyzmowi" - dodał.

"Drodzy przyjaciele, na razie jestem pod obserwacją, bo mam opuchliznę w niektórych częściach głowy. Ja i moja rodzina jesteśmy pod ochroną" - informował napadnięty dziennikarz.

W nagraniu w języku tureckim zamieszczonym w mediach społecznościowych powiedział, że sprawców było trzech i zaatakowali go na podwórzu kamienicy, w której mieszka. Policja objęła poszkodowanego i jego rodzinę ochroną.

Holandia: 35-letni Polak podejrzany o zamach na dziennikarza

Inny turecki dziennikarz, Can Dündar, który także schronił się w Niemczech, ocenił, że atak na Acarera to "bezpośrednia wiadomość" od prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który chciał w ten sposób przekazać, że "Turcja może zaatakować krytykującego reżim dziennikarza nawet w Berlinie". Dündar również został zaatakowany. Sprawca, który strzelał do niego, raniąc inną osobę w 2016 roku, został ostatnio skazany w Stambule na niską karę za grożenie pistoletem i nielegalne posiadanie broni. Dündar został z kolei w 2020 roku zaocznie skazany przez turecki sąd na 27,5 roku więzienia za rzekome szpiegostwo. 

Reklama

Prof. Gazi Çağlar, politolog i wykładowca Uniwersytetu w Hildesheim, który także przebywa na politycznej emigracji w Niemczech, zwrócił się na Twitterze do niemieckiego ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa: "Czy dziennikarze-krytycy reżimu (tureckiego - red.) powinni być w Niemczech ofiarami brutalnych ataków, panie Maas?". "Wymagane są: potępienie i otwarta krytyka" - dodał wykładowca.

W Turcji Erk Acarer oskarżany jest o ujawnienie tajemnicy państwowej - podało Deutsche Welle. Erk Acarer wyjechał z kraju do Berlina ze względu na groźby, które otrzymywał. Wraz z rodziną, dzięki pomocy organizacji "Reporterzy bez granic" (RSF), zamieszkał w stolicy Niemiec w 2017 roku. W Turcji, wielokrotnie zastraszano go za krytyczne doniesienia o islamistycznym terrorze, fundamentalizmie i wojnie w Syrii - donosi berliński dziennik "Berliner Morgenpost".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje