Reklama

Reklama

Niemcy: Anonimowe telefony z pogróżkami przed plebiscytem w SPD

Przed rozpoczynającym się w piątek w SPD plebiscytem, który zdecyduje o losie koalicji rządowej socjaldemokratów z partiami chadeckimi CDU/CSU, członkowie partii poirytowani są anonimowymi telefonami z pogróżkami do przeciwników współpracy z Angelą Merkel.

Prokuratura wdrożyła w czwartek śledztwo po złożeniu przez władze SPD zawiadomienia o tajemniczych telefonach. - To działania przestępcze - powiedziała sekretarz generalna SPD Andrea Nahles.

Reklama

Anonimowy rozmówca groził przewodniczącemu organizacji partyjnej w Bruchsal w Badenii-Wirtembergii, Fabianowi Verchowi, że sprzeciw wobec współpracy z CDU/CSU może mieć niekorzystne konsekwencje dla jego kariery politycznej, i namawiał go do zmiany stanowiska.

Należący do młodzieżówki SPD Verch krytykował wcześniej publicznie porozumienie swojej partii z chadekami. Na ekranie aparatu telefonicznego pojawił się, jak twierdzi działacz, numer telefonu centrali partii w Berlinie.

Kierownictwo SPD podejrzewa, że ktoś pragnący zaszkodzić partii podszył się za pomocą technicznej sztuczki pod telefon zarządu.

Przewodniczący trzech partii - Angela Merkel (CDU), Sigmar Gabriel (SPD) i Horst Seehofer (CSU) - podpisali wstępnie w zeszłym tygodniu umowę koalicyjną będącą podstawą programową rządu. Powstanie nowego gabinetu Merkel zależy jednak od pozytywnego wyniku plebiscytu w SPD.

Prawie 475 tys. członków partii jest uprawnionych do korespondencyjnego głosowania za lub przeciw umowie koalicyjnej. Kierownictwo SPD podjęło decyzję o przeprowadzeniu referendum w związku z silnymi oporami wśród szeregowych członków partii wobec koalicji z CDU/CSU, obawiających się zdominowania przez silniejszego partnera i utraty popularności w ich lokalnych środowiskach.

Sondaże wskazują na przewagę wśród osób sympatyzujących z SPD zwolenników koalicji nad jej przeciwnikami. Nie wiadomo jednak, jak zagłosują członkowie partii. Plebiscyt potrwa do 12 grudnia. By był ważny, w głosowaniu musi wziąć udział co najmniej 20 proc. posiadaczy partyjnych legitymacji. Dwa dni później władze partii podadzą wynik referendum do wiadomości publicznej.

Decyzja o partyjnym referendum przyjęta została przez opinię publiczną z mieszanymi uczuciami. Władze SPD widzą w niej przejaw demokracji. Część polityków i dziennikarzy uważa, że takie wewnątrzpartyjne głosowanie jest dezawuowaniem wyborów parlamentarnych.

Jeśli wynik plebiscytu będzie pozytywny, Bundestag wybierze 17 grudnia Merkel po raz trzeci na kanclerza Niemiec. Jeśli SPD odrzuci umowę, Merkel będzie mogła podjąć rozmowy koalicyjne z Zielonymi lub zdecydować się na rząd mniejszościowy. Trzecią opcją są przyspieszone wybory.

Istniejąca teoretycznie możliwość utworzenia przez SPD, Zielonych i lewicę Die Linke rządu lewicowo-centrowego uważana jest - pomimo arytmetycznej większości - za nieprawdopodobną ze względu na polityczne różnice dzielące te trzy ugrupowania.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Dowiedz się więcej na temat: Angela Merkel | CDU | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy