Reklama

Reklama

Niebezpieczne zmiany w Wenezueli. Kościół ostrzega

Kościół katolicki, demokratyczna opozycja i coraz liczniejsi byli współpracownicy Hugo Chaveza, zmarłego twórcy wenezuelskiej społecznej "rewolucji boliwariańskiej" ostrzegają, że kraj pod rządami prezydenta Nicolasa Maduro zmierza wprost do dyktatury wojskowej.

Obawy te nabrały konkretnego kształtu wskutek pospiesznego zwołania na 30 lipca wyborów do Konstytucyjnego Zgromadzenia Narodowego (Konstytuanty). Za jego pomocą Maduro chce zmienić za jednym zamachem całe ustawodawstwo i zlikwidować demokratycznie wybrany parlament - Zgromadzenie Narodowe, w którym opozycja ma zdecydowaną przewagę, ale którego uchwał prezydent nie uznaje.

Przygrywką do "ustawodawczego" zamachu na parlament był w środę atak 200 prorządowych bojówkarzy na siedzibę Zgromadzenia Narodowego, podczas którego pobili dotkliwie 12 deputowanych i zajęli gmach parlamentu.

Reklama

Nie tylko liderzy głównej siły opozycyjnej - Platformy Jedności Demokratycznej, lecz także wielu dawnych ministrów rządu Chaveza i jego bliskich współpracowników otwarcie potępiło dążenie jego następcy do ustanowienia dyktatury personalnej. Eksminister finansów, Rodrigo Cabezas, oświadczył w piątek: "prymitywne zdziczenie oraz irracjonalne działania nie mają nic wspólnego z Wenezuelą ani z jej ludem, który swego czasu poszedł za Chavezem".

Jedną z twarzy opozycji stała się także Luisa Ortega Diaz, dotychczasowa prokurator generalna, która odmówiła działania pod dyktando prezydenta Maduro.

Maduro podczas czwartkowego spotkania z robotnikami upaństwowionych zakładów w stolicy wenezuelskiego stanu Bolivar, jednego z najbiedniejszych w kraju, oświadczył: "Jeśli w jakimś miejscu pracuje 15 000 robotników (zakładów państwowych), to te 15 000 musi głosować w wyborach do Zgromadzenia Konstytucyjnego bez żadnej wymówki".

"Przedsiębiorstwo po przedsiębiorstwie, ministerstwo po ministerstwie, urząd gubernatora po urzędzie gubernatora, zarząd miejski po zarządzie miejskim, idziemy głosować na Zgromadzenie Konstytucyjne. Zrozumieliście?!" - oznajmił.

Chór głosów odpowiedział na to pytanie: "Tak, zrozumieliśmy!".

W Wenezueli liczba pracowników instytucji państwowych wynosi 2,8 miliona, co stanowi pokaźną część 30-milionowej ludności.

Przewodniczący Konferencji Biskupów Wenezueli, abp Diego Padron, ostrzegł w piątek, że celem działań prezydenta Maduro jest "ustanowienie marksistowskiej dyktatury wojskowej".

Padron powiedział też, że papież Franciszek "odczuwa głęboki ból z powodu sytuacji społeczeństwa wenezuelskiego dotkniętego ciężkim kryzysem gospodarczym".

W ub. roku doprowadził on do trzycyfrowej inflacji, a obecnie mimo poprawy na rynku naftowym potęga naftowa, jaką jest Wenezuela, wciąż boryka się z kryzysem finansowym, który sprawia, że na rynku brakuje podstawowych towarów.

Przewodniczący Episkopatu wyraził również ból z powodu nasilającej się przemocy w kraju. W trakcie demonstracji ulicznych zginęło w ciągu ostatnich trzech miesięcy około stu osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy