Reklama

Reklama

Nie wpuścili jej do Rosji. Była na "czarnej liście"

Rosyjski wiceszef MSZ Aleksiej Mieszkow przyznał, że niewpuszczenie w ubiegłym tygodniu do Rosji eurodeputowanej niemieckich Zielonych było "bezpośrednio związane z istnieniem czarnej listy" osób, które były zaangażowane w nałożenie na Moskwę sankcji.

Rebecca Harms, szefowa frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim, w Moskwie miała obserwować proces ukraińskiej pilotki Nadii Sawczenko. Harms, legitymująca się paszportem dyplomatycznym, spędziła w czwartek trzy godziny na moskiewskim lotnisku, po czym została poinformowana, że jest w Rosji osobą niepożądaną i przekroczenie przez nią granicy tego państwa będzie "czynem przestępczym". Następnie poproszono ją o powrót najbliższym samolotem do Brukseli.

Reklama

Sama europosłanka wyraziła przekonanie, że odmowa wjazdu była związana z faktem, że jej nazwisko znalazło się na rosyjskiej czarnej liście. Dodała, że "lista najwyraźniej obejmuje więcej europejskich polityków", ale nie wiadomo, kto jeszcze może na niej figurować. 

W środę agencja RIA-Nowosti zacytowała słowa Mieszkowa, który powiedział, że "sprawa jest bezpośrednio związana z istnieniem takiej listy". - Ci, którzy wprowadzili sankcje przeciwko przedstawicielom Rosji, w tym szefom naszego parlamentu, powinni być w pełni świadomi, że Rosja dysponuje adekwatną odpowiedzią - ostrzegł.

Jak podawali Zieloni w komunikacie, był to pierwszy przypadek, gdy eurodeputowanemu odmówiono wjazdu do Rosji. Eurodeputowaną zaprosiła do Moskwy Fundacja Otwarty Dialog.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne