Reklama

Reklama

Netanjahu grozi Hamasowi w związku z protestami na granicy

Jeśli rządzący Strefą Gazy Hamas nie powstrzyma cotygodniowych protestów Palestyńczyków przy granicy enklawy z Izraelem, państwo żydowskie "powstrzyma (je) w inny sposób i będzie to (...) bardzo bolesne" - oświadczył w niedzielę premier Benjamin Netanjahu.

"Najwyraźniej Hamas nie zrozumiał naszego przesłania. Jeśli oni (tj. Hamas - PAP) nie powstrzymają ataków i wymierzonych w nas aktów przemocy, my powstrzymamy je w inny sposób, a to będzie bolesne, bardzo bolesne" - powiedział Netanjahu na posiedzeniu rządu w Jerozolimie.

"Jesteśmy bardzo blisko (podjęcia) działań innego rodzaju, które obejmują bardzo mocne uderzenia. Jeśli Hamas jest sprytny, wstrzyma ogień i gwałtowne zajścia (na granicy), i to natychmiast" - dodał.

W podobnym tonie wypowiedział się w niedzielę izraelski minister obrony Awigdor Lieberman. "Doszliśmy do momentu, w którym musimy zadać Hamasowi jak najmocniejszy cios" - ocenił w wypowiedzi dla portalu informacyjnego Ynet.

Reklama

Rządzący Strefą Gazy ruch palestyński "przekształcił przemoc na granicy w broń strategiczną" i próbuje w ten sposób "osłabić naszą wytrwałość" - powiedział. "Przed pójściem na wojnę trzeba wykorzystać wszelkie inne opcje. Uważam, że w ostatnich miesiącach podjęliśmy każdy trud i zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy" - dodał Lieberman.

Demonstracje na granicy

Od końca marca br. mieszkańcy Strefy Gazy co piątek organizują na granicy z Izraelem demonstracje, domagając się zniesienia izraelskiej blokady enklawy i umożliwienia palestyńskim uchodźcom powrotu na tereny anektowane przez Izrael. Państwo żydowskie odrzuca oba te postulaty.

Podczas protestów, którym często towarzyszą akty przemocy, zginęło dotychczas ponad 200 Palestyńczyków oraz jeden izraelski żołnierz. Na terytorium Izraela regularnie lądują puszczane ze Strefy Gazy balony z podwieszonymi ładunkami zapalającymi. W miniony piątek na granicy zgromadziło się - według danych izraelskiego wojska - ok. 150 tys. demonstrujących Palestyńczyków, którzy na izraelską stronę rzucali kamienie, koktajle Mołotowa i granaty. Zginęło siedmiu demonstrantów.

Agencja dpa zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach w Izraelu nasiliły się spekulacje na temat przedterminowych wyborów parlamentarnych; zgodnie z wyborczym kalendarzem głosowanie to powinno się odbyć w listopadzie 2019 roku. Jeśli rzeczywiście dojdzie do przyspieszonych wyborów, wchodzące w skład obecnej koalicji rządzącej partie - centroprawicowy Likud premiera Netanjahu oraz konserwatywne: Nasz Dom Izrael (IB) Libermana i Żydowski Dom (HBHJ) ministra oświaty Naftalego Bennetta - będą musiały walczyć między sobą o prawicowych wyborców.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje