Reklama

Reklama

Nawalny przed sądem. Służby więzienne chcą 3,5 roku więzienia

Przedstawiciel rosyjskich służb więziennych poprosił w sądzie w Moskwie o uchylenie wyroku w zawieszeniu wobec Aleksieja Nawalnego, wydanego w 2014 roku i wykonanie orzeczonej wtedy kary 3,5 roku kolonii karnej. - Jak mogłem lepiej wypełnić swoje zobowiązania? - mówił opozycjonista, odpowiadając na zarzuty, że nie meldował się służbom. Jak stwierdził, cały kraj wiedział, że jest leczony w Berlinie.

- Prezydent kraju (Władimir Putin) mówił na telekonferencji z obywatelami, że dzięki niemu wysłany zostałem na leczenie do Niemiec. Czy tego nie zauważyliście? - pytał Nawalny, włączając się w polemikę jego adwokatów z przedstawicielem służb więziennych. Ten odparł, że służby wzięły pod uwagę okres, w którym Nawalny był w szpitalu w Berlinie.

Reklama

- Wpadłem w śpiączkę, odzyskałem przytomność, skontaktowałem się z adwokatami, wysłałem pismo za ich pośrednictwem (z informacją), gdzie się znajduję. Mieliście mój adres i wszystkie telefony. Ukończyłem leczenie i fizjoterapię. Potem kupiłem bilet do Moskwy i wróciłem. Co jeszcze mogłem zrobić? - kontynuował Nawalny. Przekonywał, że służby więzienne "okłamują sąd" twierdząc, że nie wiedziały gdzie był.

- Proszę o uchylenie wyroku w zawieszeniu i o decyzję o wykonaniu kary, która wyznaczona została wyrokiem sądu (w 2014 roku) - mówił tymczasem przedstawiciel Federalnej Służby Więziennej (FSIN) Aleksandr Jermolin.

Wcześniej Nawalny został przywieziony do Moskiewskiego Sądu Miejskiego na posiedzenie. Sąd może we wtorek zadecydować o osadzeniu rosyjskiego opozycjonisty w kolonii karnej. W rejonie sądu rozmieszczono bezprecedensowe siły policji. Według szacunków niezależnych mediów zatrzymano już ponad 20 osób.

Przed budynkiem sądu stoi co najmniej pięć autobusów policyjnych i kilka pojazdów technicznych. W cały rejon ściągnięto bezprecedensowe siły policji. Są też funkcjonariusze gwardii narodowej (Rosgwardii).

Policja koło metra zatrzymywała młodych mężczyzn, być może oceniając ich jako potencjalnych zwolenników Nawalnego. Spod stacji metra, która znajduje się najbliżej Moskiewskiego Sądu Miejskiego, odjechała całkowicie wypełniona furgonetka policyjna. Zatrzymani wsadzani są do drugiej furgonetki. Portal Projekt podał, że dziennikarzom policja nie pozwala na filmowanie zatrzymań.

Media niezależne szacują liczbę zatrzymanych na ponad 20.

Przed rozpoczęciem posiedzenia zatrzymany został także co najmniej jeden dziennikarz, korespondent portalu SOTA.

Zmiana tuż przed rozprawą

Nawalny został przywieziony do sądu i jest na sali rozpraw w szklanej kabinie, przed którą stoją i rozmawiają z nim jego adwokaci - Olga Michajłowa i Wadim Kobziew. Po godz. 9 czasu polskiego na salę rozpraw została wpuszczona żona opozycjonisty, Julia.

Przed rozpoczęciem posiedzenia okazało się, że zmieniona została sędzia prowadząca rozprawę. Sprawę Nawalnego rozpatruje teraz sędzia Natalia Riepnikowa.

Oskarżenia pod adresem Nawalnego

W 2014 roku Nawalny został skazany na 3,5 roku kolonii karnej w zawieszeniu za domniemaną defraudację funduszy francuskiej firmy Yves Rocher. W tym procesie współoskarżonym był jego brat Oleg Nawalny, któremu sąd nie zawiesił wykonania kary i który odbył wyrok w kolonii karnej. Obaj nie przyznawali się do winy.

O zamianę wyroku w zawieszeniu na bezwzględne wykonanie kary zwróciła się do sądu Federalna Służba Więzienna (FSIN). Jeśli taka decyzja zapadnie, Nawalny będzie musiał odbyć wyrok 3,5 roku w kolonii karnej. FSIN utrzymuje, że Nawalny naruszył warunki okresu próby, bo nie dopełnił obowiązku meldowania się służbom więziennym. Adwokaci polityka odrzucają te zarzuty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy