Reklama

Reklama

NATO gotowe umrzeć za Tallin?

NATO pokazało, że jest gotowe umrzeć za Tallin - tak podsumowuje przesłanie zakończonego w Walii szczytu Sojuszu włoska prasa. Zapadła na nim decyzja o wzmocnieniu paktu na wschodzie i utworzeniu koalicji przeciwko islamistom w Iraku.

"Corriere della Sera" pisze, że NATO "wciśnięte między europejskie obawy wobec wojowniczej Rosji i wydarzenia na Bliskim Wschodzie, zapowiadane przez oprawców z Państwa Islamskiego, było zmuszone spojrzeć przed siebie". Według włoskiej gazety obecnie świat pozbawiony jest reguł, jakie miała nawet zimna wojna, a "straszaki z przeszłości już nie działają".

Reklama

"Z wyjątkiem Rosji" zagrożenia są nowe - dodaje dziennik - a do tego tworzą się nowe sojusze wokół kwestii "religijnych, etnicznych, plemiennych".

"W obliczu szerzącego się braku stabilizacji NATO musiało dać sygnał i to uczyniło" - podsumowuje mediolańska gazeta. Nie jest on jednak, jak ocenia, "najlepszy", bo o rozejmie na Ukrainie zdecydował Władimir Putin zgodnie z własnym zegarem i "w kontrataku do reprymend z Zachodu". Sygnał Sojuszu nie jest najlepszy, ocenia komentator, także dlatego, że jako taki nie może on wystąpić przeciwko Państwu Islamskiemu.

"Ale uniknięto sygnału niemocy, który byłby katastrofalny" - podkreślono w komentarzu.

Podjęte w Walii decyzje o wzmocnieniu obecności wojskowej na wschodniej flance Sojuszu i wyodrębnieniu sił natychmiastowego reagowania "służyć będą jako komunikat, że tak, Sojusz gotów jest +umrzeć za Tallin+" - konstatuje dziennik. "Ale - dodaje - nie może ujść uwadze to, że narzekania Rosji na stopniowe zbliżanie się sił NATO mają pewne podstawy".

"Prawdziwy mecz" - zauważa się - pakt musi stoczyć właśnie z Rosją, przede wszystkim z powodu wielu niewiadomych, jakim towarzyszy obecny rozejm na Ukrainie, począwszy od niegwarantowanego wycofania sił rosyjskich i "jastrzębi z Kijowa (i Doniecka), które chcą wojny za wszelką cenę".

I to właśnie dlatego, postuluje "Corriere della Sera", potrzebny jest proces polityczny i negocjacje jako jedyna droga dla "podzielonej Ukrainy skąpanej w krwi". Konieczne jest, dodaje włoski publicysta, porozumienie gwarantujące suwerenność Ukrainie, ale i przyznanie szerokiej autonomii w rejonie Donbasu. Nie na tyle wysokiej jednak, zastrzega, aby Donieck mógł prowadzić swoją "politykę zagraniczną", a Kijów, by dążył do NATO.

Trzeba uczynić wszystko na rzecz porozumienia politycznego, które pozwoli uniknąć eskalacji zbrojnej w Europie. "I to musi zrozumieć także Ameryka" - podsumowuje mediolański dziennik.

"La Stampa" pisze, że NATO "okrążyło Putina sankcjami i bazami na wschodzie". Turyńska gazeta przytacza opinię, jaką w prywatnej rozmowie z niemieckimi analitykami przedstawiła kanclerz Angela Merkel. Miała ona powiedzieć, że "Putin wygrał wojnę na Ukrainie" w tym sensie, że Zachód nie ma zamiaru wysyłać swoich żołnierzy, by go pokonać. Sankcje zaś, argumentowała, służą temu, by wyrządzić takie szkody bogatej rosyjskiej elicie, aby ta zaczęła naciskać na prezydenta, by go powstrzymać.

Ta analiza, ocenia czołowy publicysta "La Stampy", "wyjaśnia w sposób tyleż cyniczny, co dokładny, co dzieje się naprawdę wokół kryzysu ukraińskiego".

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne