Reklama

Reklama

MSZ Turcji: Austria nie broni demokratycznych wartości

Rzecznik MSZ Turcji oświadczył w poniedziałek, że uniemożliwienie przez władze Austrii przyjazdu do tego kraju tureckiego ministra gospodarki Nihata Zeybekciego, dowodzi, iż Austria nie jest szczera w obronie demokratycznych wartości.

Wcześniej w poniedziałek rzecznik austriackiego MSZ poinformował, że szef tego resortu Sebastian Kurz "zabronił wjazdu do kraju tureckiemu ministrowi gospodarki", który chciał wziąć udział w uroczystościach związanych z pierwszą rocznicą udaremnionego puczu w Turcji. Jak argumentował, wizyta stanowiła "zagrożenie dla porządku publicznego i bezpieczeństwa Austrii".

Reklama

MSZ Austrii wydało oświadczenie, w którym poinformowano, że Zeybekci chciał wygłosić przemówienie do mieszkających w Austrii Turków; miało do niego dojść w sobotę 15 lipca, dokładnie w rocznicę próby zamachu stanu w Turcji. "Turecki minister chciał przybyć wyłącznie w celu wystąpienia publicznego" - napisano w komunikacie, dodając, że gdyby Zeybekci planował wizytę dwustronną, byłby z pewnością przyjęty.

Z kolei ministerstwo gospodarki Turcji oświadczyło, że Zeybekci nie ubiegał się o pozwolenie na udział w uroczystościach rocznicowych w Austrii; poinformowano też, że były planowane rozmowy ministra z przedstawicielami władz w Wiedniu.

Również władze Holandii uniemożliwiły ostatnio przyjazd do swego kraju przedstawiciela rządu Turcji. W piątek przyjazd tureckiego wicepremiera Tugrula Turkesa na organizowane przez mieszkających w Holandii Turków uroczystości dla upamiętnienia ubiegłorocznej próby zamachu stanu nazwano "niepożądanym".

W lipcu 2016 roku doszło w Turcji do nieudanej próby zamachu stanu, podjętej przez część tureckich wojskowych. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zarzucał zachodnioeuropejskim sojusznikom w NATO, że nie dość szybko wyrażali wtedy poparcie dla tureckich władz.

Przeciwnicy Erdogana i organizacje broniące praw człowieka oskarżają turecki rząd o to, że wykorzystuje wprowadzony po nieudanym puczu stan wyjątkowy, by uciszać swych krytyków. W tym czasie aresztowano około 50 tys. osób uznanych za stronników przebywającego w USA muzułmańskiego kaznodziei Fethullaha Gulena, którego władze w Ankarze oskarżają o zorganizowanie ubiegłorocznego puczu.

W związku z udaremnionym puczem ogółem w Turcji zawieszono w obowiązkach lub zwolniono z pracy ok. 150 tys. osób, w tym urzędników, funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, wykładowców i pracowników wyższych uczelni, a także dziennikarzy, zarzucając im powiązania z grupami terrorystycznymi. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy