Reklama

Reklama

MSZ Rosji: Grożenie Moskwie to wspieranie terrorystów

Wiceszef rosyjskiego MSZ Siergiej Riabkow stwierdził, że pod adresem Rosji dochodzi do "nieskrywanych cynicznych gróźb" w związku z sytuacją w Syrii. Oświadczył, że groźby te są "faktycznie wspieraniem terrorystów" ze strony USA.

"Oburzenie budzi ton ultimatum w tych sygnałach, jakie słyszymy. Dochodzi do nieskrywanych cynicznych gróźb pod naszym adresem i pod adresem tych, którzy w praktyce prowadzą wojnę z terroryzmem w Syrii. Nie możemy ich scharakteryzować inaczej, jak de facto wspieranie terrorystów ze strony USA" - powiedział Riabkow.

Reklama

"Na tle niezdolności Waszyngtonu do realizowania porozumień zabrzmiały nieakceptowalne groźby, próby postawienia nas w sytuacji tych, którzy się usprawiedliwiają; zabrzmiało ultimatum. To nie jest ten język, w którym można z Rosją rozmawiać" - oznajmił wiceszef rosyjskiego MSZ.

Dodał, że jeśli wsłuchać się w oświadczenia przedstawicieli strony amerykańskiej, to "dochodzi się do wniosku, że dostarczają oni wodę na młyn terrorystów, okazują im jawne poparcie".

Rozejm w Syrii tylko 48-godzinny

Riabkow powiedział również, że Moskwa nie zgodzi się na 7-dniowy rozejm w Syrii, jako że ten czas zostanie wykorzystany przez terrorystów na przegrupowanie. Wskazał, że Rosja proponowała dotąd "48-godzinne przerwy", jednak USA nalegają wyłącznie, by był to siedmiodniowy termin.

Rosyjski dyplomata oznajmił, że propozycje 48-godzinnych przerw pozostają aktualne. Zastrzegł jednak, że nie wie, czy będzie na nie zapotrzebowanie, bowiem Moskwa "słyszy sygnały", którymi są "niekończące się próby grożenia wszystkim, że dialog i współpraca między Moskwą i Waszyngtonem mogą zostać przerwane".

Zawieszenie współpracy Rosji i USA ws. Syrii

Jak podaje agencja TASS, wypowiedzi wiceministra odnosiły się do słów rzecznika Departamentu Stanu USA Johna Kirby'ego. Mówił on w środę o potencjalnych skutkach załamania się rozmów USA z Rosją w sprawie Syrii. Kirby powiedział m.in., że ekstremiści mogliby nadal dążyć do zapełnienia próżni w Syrii w celu rozszerzenia swych operacji, którymi byłyby - jego zdaniem - również ataki "przeciwko interesom rosyjskim, być może nawet w rosyjskich miastach".

Na tę wypowiedź zareagowała też rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. Zarzuciła ona Kirby'emu, że jego słowa o aktach terrorystycznych przeciwko Rosji "bardziej przypominają komendę 'bierz!' niż komentarz dyplomaty".

Departament Stanu USA poinformował w środę, że USA podejmują kroki w celu zawieszenia współpracy z Rosją w kwestiach dotyczących operacji w Syrii, jeśli Rosja i Syria nie przerwą działań ofensywnych w Aleppo. Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry, który rozmawiał telefonicznie z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem, powiedział, że USA "uznają Rosję za odpowiedzialną" za użycie na terenach miejskich w Syrii bomb zapalających i burzących bunkry.

Po rozmowie Kerry'ego i Ławrowa Kirby powiedział dziennikarzom, że administracja prezydenta Baracka Obamy omówiła ewentualne "niedyplomatyczne metody reagowania" na dramatyczną sytuację w Syrii po zerwaniu rozejmu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy