Reklama

Reklama

MSZ Rosji: Amerykański atak w Syrii aktem agresji

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło w poniedziałek, że piątkowy amerykański atak rakietowy na syryjską bazę lotniczą był aktem agresji przeciwko suwerennemu państwu i naruszeniem prawa międzynarodowego.

MSZ Rosji uczyniło to po rozmowie telefonicznej, jaką szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow odbył z ministrem spraw zagranicznych Iranu Mohammadem Dżawadem Zarifem.

Reklama

"Omówiono sytuację w Syrii po amerykańskim ataku rakietowym na bazę w tym kraju. Obie strony uznały, że takie agresywne działania przeciwko suwerennemu i niezawisłemu państwu są brutalnym naruszeniem prawa międzynarodowego (...) i zagrażają walce z międzynarodowym terroryzmem" - poinformowało rosyjskie MSZ.

MSZ Rosji podkreśliło, że "Ławrow i Zarif wezwali do przeprowadzenia bezstronnego śledztwa w sprawie incydentu w prowincji Idlib, który doprowadził do licznych ofiar wśród cywilnej ludności". Przekazało, że Moskwa i Teheran zgodziły się też na bliską współpracę i koordynację działań w kwestiach międzynarodowych.

We wtorek miał miejsce atak chemiczny na opanowaną przez rebeliantów miejscowość Chan Szajchun w prowincji Idlib, o który USA oskarżyły reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Zginęło co najmniej 86 osób.W reakcji na atak chemiczny, siły USA w nocy z czwartku na piątek przeprowadziły atak z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk na syryjską bazę lotniczą Szajrat w prowincji Hims. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy