Reklama

Reklama

MSZ nie ma informacji, by wśród ofiar na Filipinach byli Polacy

MSZ nie ma na razie informacji, by wśród ofiar tajfunu na Filipinach byli Polacy. Resort dyplomacji weryfikuje z miejscowymi władzami i polskim konsulatem na Filipinach, co się dzieje z naszymi rodakami, którzy mieszkają w tym regionie - powiedział w TVPInfo rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski. Na terenie, gdzie przeszedł tajfun, na stałe mieszka kilkudziesięciu Polaków.



Reklama

Według nieoficjalnych informacji, zginęło co najmniej 10 tysięcy ludzi. Teraz zmierza on w kierunku Wietnamu. Rzecznik MSZ odradza Polakom wyprawy w ten region świata.

Zaapelował, by osoby, które zamierzają jechać na zagrożone tereny, zgłaszały to placówkom dyplomatycznym RP w systemie e-konsulat. Jest to zakładka na stronie internetowej MSZ. Dzięki temu nasi dyplomaci wiedzą, że w ich regionie są polscy turyści, co ułatwia udzielanie pomocy w trudnych sytuacjach.

Władze Filipin zaapelowały o międzynarodowe wsparcie. Najbardziej poszkodowani skarżą się, że pomoc dociera zbyt wolno. Władze szacują, że około 100 000 osób straciło dach nad głową i dorobek całego życia.

Najbardziej dotknięte przez supertajfun Haiyan zostało miasto Tacloban. Lokalne władze twierdzą, że zostało ono zniszczone w 70 procentach.

Supertajfun jest jednym z najgorszych tego typu kataklizmów w historii Filipin. Potwierdzają to meteorolodzy. Rzeczniczka Światowej Organizacji Meteorologicznej w Genewie Claire Nullis podkreśla, że siła tajfunu jest ogromna. - Moc tajfunu mierzy się m.in. ciśnieniem. Niskie ciśnienie oznacza, że tajfun wciąga więcej powietrza, a wiatr jest bardzo silny. Tuż przed uderzeniem tajfunu na Filipinach zanotowaliśmy ciśnienie 895 hektopaskali - powiedziała Nullis.

Kataklizm dotknął także filipińską wyspę Samar, gdzie liczbę zabitych szacuje się na co najmniej 300 osób, a zaginionych na 2 tysiące. Jutro tajfun ma dotrzeć do Wietnamu.

Dowiedz się więcej na temat: tajfun Haiyan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy