Reklama

Reklama

Morawiecki dla Interii: Trzeba wylać kubeł zimnej wody na Europę

- Jeśli przesył gazu przez naszego wschodniego sąsiada zostanie wstrzymany, właśnie za sprawą Nord Stream 2, to różne scenariusze można sobie wyobrazić, włącznie z tymi najbardziej niebezpiecznymi - przekonuje w rozmowie z Interią premier Mateusz Morawiecki, który przebywa na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.

Bartosz Bednarz, Interia: Co udało się przywieźć z Davos, gdzie odbywa się Światowe Forum Ekonomiczne, w którym bierze pan udział?

Reklama

Mateusz Morawiecki: - Właśnie zakończyłem rozmowy z premierami kilku krajów, m.in. Danii, Norwegii i Holandii. Z premierem Holandii, Markiem Rutte - udało nam się znaleźć nić porozumienia i wykrystalizowała się dzięki temu wspólna agenda wsparcia dla budowy silnego jednolitego rynku europejskiego, w tym rynku usług. Widzimy, że są zakusy na ograniczanie tej swobody, zamiast jej wzmocnienia. Przywołałem dyrektywę Bolkesteina (dyrektywa usługowa zakładająca całkowitą likwidację barier w przepływie usług - przyp. red.), od której niestety odchodzimy. Chcemy o tym mówić głośno. Spotyka się to z dużym zrozumieniem. Handel międzynarodowy jest bardzo ważny dla Polski: coraz więcej dóbr, usług eksportujemy do różnych zakątków świata.

- Kolejny temat, o którym dyskutowałem ze wszystkimi premierami podczas bilateralnych rozmów to brexit i jego skutki. Głównie o tym, w jaki sposób zbudować sytuację budżetową i nowy porządek regulacyjny w UE po odejściu Wielkiej Brytanii. W tej sprawie spotkałem się też z Michelem Barnierem już trzykrotnie. Jestem umówiony na kolejne spotkanie. To doświadczony polityk, który stara się utrzymać maksymalnie integrację europejską, respektując interesy poszczególnych krajów. Dzisiaj jest głównym negocjatorem wyjścia Wielkiej Brytanii więc dba głównie o interesy 27 krajów, ale również o to, żeby nie było to ze szkodą dla wszystkich krajów.

Tematy gazowe były tymi, które padały najczęściej?

- Rozmawialiśmy na temat wydatków wojskowych i Nord Stream 2. W każdej z rozmów nasze obawy odnośnie do NS2 są podzielane, aczkolwiek, najwięcej zależy od Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Wiele zmienić mogą też instytucje europejskie. Gazociąg nie przebiega przez nasze wody terytorialne, więc musimy starać się przekonywać naszych partnerów jak bardzo niebezpieczne może być powstanie tego gazociągu. Jego przepustowość ma oscylować wokół 55-60 mld metr. sześc., to tyle ile przepływa dzisiaj przez terytorium Ukrainy. Jeśli przesył gazu przez naszego wschodniego sąsiada zostanie wstrzymany, właśnie za sprawą NS2, to rożne scenariusze można sobie wyobrazić, włącznie z tymi najbardziej niebezpiecznymi. Trzeba w końcu wylać kubeł zimnej wody na Europę, ponieważ mówienie o tym, że jest to projekt biznesowy, komercyjny czy wyłącznie handlowy jest w dużym stopniu nieporozumieniem. Dla Rosji nic nie jest wyłącznie komercyjne, a wszystko jest polityczne.

Wierzy pan, że Niemcy - nawiązując do zbliżającego się spotkania z kanclerz Angelą Merkel - będą w stanie te argumenty przyjąć i - być może - zmienić swoje zdanie na temat NS2?

- Będę te argumenty podnosić wskazując na ogromne ryzyka, które generuje ten projekt dla bezpieczeństwa energetycznego, dla dalszej monopolizacji rynku gazu w Europie, a także stabilności politycznej. Wszystko to jest dzisiaj bardzo mocno powiązane.

Czy Francuzi - kolejny ważny gracz na mapie Europy - będą w stanie zrozumieć nasze argumenty w obszarze delegowania pracowników?

- Na pewno w obszarze dyrektywy o pracownikach delegowanych osiągamy niewielkie sukcesy, ale wierzę, że kompromis jest możliwy do osiągnięcia. Ważne żeby dyrektywa ta była rozważana również w kontekście dyrektywy transportowej i pakietu mobilności. Wszystko to jest - ponownie - ze sobą ściśle połączone. Tutaj na pewno mamy do czynienia z pewnym ograniczaniem i zamykaniem rynku, zamiast jego dalszym otwieraniem i znoszeniem barier. A na to nie może być zgody.

MF podsumowało rok m.in. wykazując sukces z uszczelnienia systemu podatkowego w Polsce. Wpływy z VAT wzrosły o ok. 30 mld zł rok do roku. Czy możliwe jest osiągnięcie podobnego sukcesu w służbie zdrowia, m.in. na drodze wdrożenia podobnych mechanizmów jak w przypadku podatków, np. wykorzystanie danych i ich analiza?

- To jest niezwykle ważna sprawa. System ochrony zdrowia jest mocno dziurawy i połatany. Przez wiele lat jak pojawiały się jakieś nieszczelności to próbowano je łatać, ale w sposób często wycinkowy, punktowy. Podczas gdy na wielkie systemy jak np. podatkowy czy służby zdrowia trzeba patrzeć holistycznie, całościowo. Takie zadanie postawiłem przed nowym ministrem zdrowia i prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia. Są to, po pierwsze, jak najszybsze wdrożenie usług zelektronizowanych. Lekarze niechętnie wchodzą w system wydawania zwolnień w elektronicznych, czyli tzw. e-zwolnień. Po drugie, niechętnie wykorzystują system e-recepty. A przecież te rozwiązania są bardzo ważne, stanowią ważny element walki z ukróceniem patologii w funduszu chorobowym. Zagadnienia elektronizacji to podstawa, by reformować służbę zdrowia.

- Kolejna sprawa to refundacja leków i wyprowadzanie refundowanych polskich leków za granicę. Wdrażamy system SENT3 - trzecią wersję pakietu SENT, który w najnowszej odsłonie dotyczy właśnie eksportu i importu leków, a także nadzorowanie przepływu tych produktów w taki sposób, żeby uszczelnić system. Idąc dalej, nie może być w systemie służby zdrowia upaństwowienia strat, czyli kosztownych badań, kosztownych procedur onkologicznych, kosztów funkcjonowania całości systemu i zakupu sprzętu, a jednocześnie prywatyzacji zysków, które na sprzęcie medycznym są generowane przez niezależne praktyki lekarskie. Na państwowym sprzęcie medycznym - a przypomnę - zakupiliśmy za kilka miliarów nowe urządzenia w ostatnim czasie ze względu na świetną sytuację budżetową - pojawiają się zyski prywatne. To niewłaściwe podejście.

- Zdiagnozowaliśmy więc makroczynniki całego systemu. Do tego poprawić trzeba mechanizmy identyfikacji pacjenta, być może wdrożyć coś na wzór takiego JPK lekarskiego. Jednolity Plik Kontrolny sprawdza się bardzo dobrze przy kwestiach podatkowych, system STIR działa doskonale. Chcemy w systemie zdrowia wprowadzić takie mechanizmy, uszczelniające i przeciwdziałające nadużyciom. To będzie wielka zmiana w Polsce w następnych 12-24 miesiącach. Wierzę, że bardzo zauważalna dla pacjentów. Jest to dla ministra zdrowia podstawowe teraz zadanie.

Czy reforma OFE - po tym jak przejął pan funkcję premiera - przyśpieszy?

- Jestem po rozmowie z panią minister Elżbietą Rafalską. Niedługo zespół pod kierownictwem ministra Zielenieckiego spotka się ze swoim odpowiednikiem w Ministerstwie Finansów i prezesem PFR Pawłem Borysem, żeby omówić szczegóły tej reformy oraz całego Programu Budowy Kapitału (ma ruszyć w 2019 r. - przyp. red.).

Rozmawiał w Davos Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje