Reklama

Reklama

Mołdawia: Maia Sandu została zaprzysiężona na prezydentkę

Inauguracja Mai Sandu odbyła się w czwartek. Uroczystość objęcia przez nią fotela prezydenckiego miała skromny charakter ze względu na pandemię COVID-19.

Sandu złożyła przysięgę podczas uroczystości, w której wzięli udział deputowani do parlamentu, członkowie Trybunału Konstytucyjnego i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego. Wcześniej zapowiadano, że liczba gości i sama uroczystość będą ograniczone ze względu na epidemię koronawirusa.

Reklama

Po złożeniu przysięgi przewodnicząca Trybunału Konstytucyjnego ogłosiła oficjalne objęcie przez Sandu urzędu głowy państwa.

- Zwycięstwo w tych wyborach nie było moje, a - wasze, drodzy obywatele, ponieważ w innym przypadku w kraju z takimi problemami jak w Mołdawii, taki człowiek jak ja, nie mógłby zostać prezydentem. Jestem jedną z was, jestem zwykłym człowiekiem, córką tej ziemi, która weszła do polityki, oburzona korupcją, z powodu której ten kraj się dusi - oświadczyła nowa prezydent.

Gratulacje od innych głów państw: Silny mandat

Gratulacje Mai Sandu w wydanym w czwartek wspólnym oświadczeniu złożyli prezydenci: Polski - Andrzej Duda, Litwy - Gitanas Nauseda, Czech - Milosz Zeman, Estonii - Kersti Kaljulaid, Łotwy - Egils Levits, Rumunii - Klaus Iohannis i Słowacji - Zuzana Caputowa.

Podkreślili oni, że "Maia Sandu otrzymała silny mandat od obywateli Republiki Mołdowy, którzy oczekują zmian, bardziej ambitnego programu reform, demokracji i bliższych więzi z Unią europejską".

"W tym względzie wyrażamy pełne poparcie dla Mai Sandu i jej wysiłków na rzecz konsolidacji wdrażania reform opartych na wartościach demokratycznych, podstawowych wolnościach i praworządności" - oświadczyli prezydenci. "Jesteśmy również gotowi podzielić się naszymi doświadczeniami w zakresie reform i integracji europejskiej, które mogą przyczynić się do rozwoju i dobrobytu Republiki Mołdawii na jej drodze do Unii Europejskiej" - dodali.

Wygrana pod hasłem walki z korupcją i postawy prozachodniej

Sandu w drugiej turze listopadowych wyborów pokonała dotychczasowego szefa państwa Igora Dodona, nieformalnego lidera socjalistów mołdawskich, uważanego za polityka zorientowanego na Rosję.

Sama Sandu wygrała, obiecując walkę z korupcją oraz orientację kraju na UE i Zachód, rozwój instytucji państwa i przyciągnięcie zachodnich środków pomocowych.

W środę premier mołdawskiego rządu Ion Chicu złożył dymisję gabinetu, którą nazwał niezbędnym krokiem do rozwiązania parlamentu i przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Wcześniej do dymisji rządu i przyspieszonych wyborów wzywała zarówno Maia Sandu, jak i szereg partii opozycyjnych. Dodon i jego stronnicy formalnie również popierali postulat przyspieszonych wyborów, lecz twierdzili, że pośpiech nie jest uzasadniony ze względu na pandemię.

Dodon i socjaliści twierdzą, że powinien zostać powołany rząd tymczasowy. Opozycja w dalszym ciągu nalega na jak najszybsze przeprowadzenie nowych wyborów parlamentarnych.

Przed zmianą na stanowisku prezydenta popierająca Dodona doraźna większość parlamentarna przegłosowała kilka ustaw, które będą wyzwaniem politycznym dla nowej głowy państwa - m.in. ustawę o specjalnym statusie języka rosyjskiego czy ustawy budżetowe.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje