Reklama

Reklama

Minister obrony Niemiec: Stoimy u boku Polski

Niemcy, jako naród europejski, sojusznik w NATO i sąsiad stoją u boku Polski i państw bałtyckich! - takie zapewnienie złożyła minister obrony Niemiec, Ursula von der Layen, przemawiając w Warszawie.

Tłem odprawy i wystąpienia pani minister był, oczywiście konflikt wojenny na wschodzie Ukrainy i zimno-wojenny klimat, wywołany działaniami Rosji. W związku z tym, Ursula von der Layen poczyniła uwagi, które miały na celu, rozwiać, podnoszone co pewien czas w publicystyce polskiej, wątpliwości na temat w pełni lojalnego stanowiska Berlina wobec Waszyngtonu. "Tak, jak dla Polski, partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi jest i pozostanie dla nas nieodzowne", brzmiała ważna deklaracja.

Parasol amerykański i filar europejski

Reklama

Parasol amerykański nie jest już wszakże taki, jak jeszcze 25 lat temu, gdy w RFN stacjonowało 400 tys. żołnierzy USA. Dziś jest ich już tylko 70 tys. W konsekwencji, mówiła w bardzo osobistym tonie niemiecka minister obrony, "dla mnie umacnianie Europy zawsze musi też wiązać się ze wzmacnianiem europejskiego filaru NATO. Moja wizja stosunków niemiecko-polskich zakłada, abyśmy jeszcze mocniej łączyli swoje silne strony - w interesie Europy i NATO".

Czy zatem armia europejska? Niewykluczone, aczkolwiek pani minister nie sięgnęła w Warszawie po takie sformułowanie. Skądinąd wiadomo, że Ursula von der Layen skłania się ku idei takiej armii, silnie związanej organizacyjnie i logistycznie z NATO. Nie można jednak zapominać o proporcjach. Według polskich ekspertów wojskowych, wśród nich b. wiceministra obrony narodowej, Janusza Zemke, armia taka mogłaby liczyć 40 tys. żołnierzy. Jej głównym walorem, oprócz gotowości do szybkiego reagowania, byłaby oszczędność i synergia w gospodarowaniu funduszami na zbrojenia. Dziś bowiem wiele państw powiela bardzo podobne projekty, tym samym multiplikują się koszty.

Tak czy inaczej, armia europejska to piosenka przyszłości i nawet, jeśli powstaną nuty, to pozostaje jako otwarte pytanie, czy będzie śpiewana? Jaki więc program na dziś? Gość z Berlina naszkicował go następującymi słowami: "Musimy dostosować NATO do nowych wyzwań. Chcemy stać się bardziej elastyczni i szybsi. Dlatego powołaliśmy do życia nową szpicę Paktu i uzgodniliśmy utworzenie nowych baz wsparcia logistycznego na wschodnich i południowo-wschodnich rubieżach Sojuszu - m.in. tu w Polsce.

Wzmocniliśmy Wielonarodowy Korpus Północ-Wschód w Szczecinie z udziałem Polski, Danii i Niemiec. Republika Federalna jest państwem wiodącym w tworzeniu owej szpicy, zwiększamy też liczbę naszego personelu w Szczecinie. Będziemy częściej uczestniczyć w ćwiczeniach. W tym roku, w Polsce weźmie udział do 2000 żołnierzy Bundeswehry, a od września samoloty Luftwaffe ponownie przystąpią do misji Air-Policing-Baltikum". Czyli ochrony przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii.

Niemiecki batalion, polskie dowództwo

Jeśli mówić o współpracy dwustronnej, to najmocniej łączy ona siły lądowe. Pani minister i gospodarz wizyty, wicepremier Tomasz Siemoniak zapowiedzieli bliższe związki marynarki wojennej obu krajów. Ursula von der Layen wspomniała zagadkowo o "integracji załóg okrętów podwodnych". Zapewne na niektórych łodziach załogi będą polsko - niemieckie, co oprócz praktycznych korzyści niesie również symboliczne przesłanie. Podobna myśl nasuwa się, gdy słyszymy, że po zachodniej stronie Odry dowództwo nad batalionem straży granicznej przejdzie w polskie ręce, a po wschodniej - w niemieckie. No i zgodnie z planem realizowana jest umowa - z listopada 2013 - o dostawie do Polski 119 niemieckich czołgów typu Leopard. Przed miesiącem zakończyło się szkolenie czołgistów RP.

Wystąpienie minister obrony RFN w Warszawie poprzedził udział jej rządowego partnera Tomasza Siemoniaka w odprawie dowództwa Bundeswehry w Berlinie. Nawiązując do tego wydarzenia, pani von der Layen przypomniała stwierdzenie polskiego gościa o cudzie pojednania. I dodała tę puentę: "Teraz to właśnie my powinniśmy z dużą odwagą, siłą i wytrwałością rozwijać to, co osiągnęliśmy dotychczas".

Michał Jaranowski, Warszawa, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje