Reklama

Reklama

Mieszkańcy Grecji: To jedno wielkie pogorzelisko

"Miejscowość Mati w greckiej Attyce to jedno wielkie pogorzelisko" - podkreślają osoby, które pomagają mieszkańcom spalonych terenów. Wielu z nich opuściło je, bo nie mają do czego wrócić. Zostały tylko zgliszcza, spalona ziemia i czarne kikuty drzew.

Na zgliszczach domów mieszkańcy Mati zostawiają kartki z informacją, że żyją i numerem telefonu, pod którym można ich znaleźć. Nie są w stanie na razie wrócić do miejscowości, bo zbyt wielki jest ich ból i żal po tragedii. Każdy stracił bliskich - członków rodzin, przyjaciół, sąsiadów. 

Reklama

"Wszyscy się tu znaliśmy. To był raj na ziemi, a teraz jest tu piekło" - mówił jeden z mieszkańców Mati. 

Starsi twierdzą, że nie doczekają się już odbudowy miejscowości. Niektórzy młodzi chcą podjąć taką próbę. To zajmie jednak wiele czasu, bo samo przywracanie dostawy wody i prądu do Mati potrwa kilka tygodni. Dwa tysiące domów zostało doszczętnie spalonych.

Tymczasem Grekami wstrząsnęła kolejna wiadomość. Wśród ofiar tragedii są dziewięcioletnie bliźniaczki, których od poniedziałku poszukiwali rodzice.

"To tak, jakby zgasła ostatnia nadzieja" - powiedział Polskiemu Radiu jeden z Ateńczyków. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne