Reklama

Reklama

Merkel sceptycznie o strefie zakazu lotów w Syrii

Kanclerz Niemiec Angela Merkel sceptycznie odniosła się we wtorek do możliwości wyegzekwowania strefy zakazu lotów nad częścią terytorium Syrii. O tymczasowe utworzenie takiej strefy dla samolotów wojskowych apelował wcześniej szef MSZ Niemiec.

"Zważywszy na obecną sytuację, sceptycznie oceniam szanse na wyegzekwowanie obecnie strefy zakazu lotów" - powiedziała Merkel na konferencji prasowej po spotkaniu z premierem Malezji Najibem Razakiem w Berlinie.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier wezwał do utworzenia w Syrii strefy zakazu lotów, która miałaby obowiązywać przez okres do siedmiu dni dla samolotów wojskowych, po tym, jak 19 września w pobliżu Aleppo na północnym zachodzie Syrii zaatakowany został konwój z pomocą humanitarną.

O utworzenie w północnej Syrii strefy zakazu lotów, w której mogliby się schronić syryjscy uchodźcy, od dawna apeluje Turcja. Pomysł taki odrzucają jednak Stany Zjednoczone.

Reklama

Merkel zaapelowała we wtorek o kontynuowanie wysiłków, które pozwoliłyby na ponowne ogłoszenie w Syrii rozejmu. Podkreśliła, że obecnie to do reżimu syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada i sprzymierzonej z nim Rosji należy zwiększenie szansy na takie rozwiązanie.

Przemoc stosowana wobec mieszkańców Aleppo, dawnej stolicy gospodarczej Syrii, a obecnie miejsca zaciętych walk między siłami reżimu a rebeliantami, jest "absolutnie nie do przyjęcia" - zaznaczyła szefowa rządu w Berlinie, oceniając, że "w ostatnich dniach byliśmy świadkami bardzo głębokiego regresu".

W ubiegłym tygodniu przestało obowiązywać kilkudniowe zawieszenie broni w Syrii; w czwartek armia syryjska ogłosiła wielką ofensywę w celu opanowania zbuntowanych dzielnic Aleppo. Według obrońców praw człowieka w nalotach prowadzonych na miasto przez syryjskie lotnictwo rządowe i samoloty rosyjskie zginęło ponad 200 cywilów.

Merkel mówiła też, że w obliczu fali uchodźców uciekających z Syrii i innych obszarów ogarniętych konfliktami Europa ma "humanitarne zobowiązanie", a rozróżnianie między uchodźcami ze względu na wyznanie jest sprzeczne z europejskimi wartościami. "Nie czynimy rozróżnienia między chrześcijanami i muzułmanami, nie mówimy, że jedni otrzymają u nas ochronę, a drudzy nie" - powiedziała. Jak zaznaczyła, zasada ta musi znaleźć odzwierciedlenie w polityce poszczególnych krajów UE.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje