Reklama

Reklama

Merkel miała naciskać, by szczyt G20 odbył się w Hamburgu

W nocnych zamieszkach w Hamburgu zostało rannych 213 policjantów, w tym kilkoro ciężko. Są także poszkodowani demonstranci, ich liczba na razie nie jest znana. "W Hamburgu państwo zawiodło" - napisał "Bild Zeitung". Media obwiniają polityków, w tym także kanclerz Angelę Merkel, która miała naciskać, aby szczyt G20 odbył się w jej rodzinnym Hamburgu.

Jak poinformowała hamburska policja, podczas zamieszek ulicznych kilku policjantów odniosło poważne obrażenia. Jeden został ugodzony metalową kulą wystrzeloną z procy, innego trafiła w oko zapalona petarda.

Obydwaj policjanci trafili do szpitala. Rzecznik prasowy policji Timo Zill poinformował, że w nocy policja aresztowała 14 najbardziej agresywnych osób, a 63 zostało czasowo zatrzymanych. 

Mieszkańcy miasta oskarżają władze Hamburga o to, że godząc się na organizację szczytu G20 narazili na niebezpieczeństwo obywateli. Burmistrz Olaf Scholz nie przyznaje się do błędu. W specjalnym oświadczeniu stwierdził, że jest dotknięty tym, co spotkało mieszkańców, wyraził oburzenie zachowaniem wandali i podziękował policji za dobrą pracę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje