Reklama

Reklama

Media: Johnson będzie chciał jak najszybciej zrealizować brexit

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson będzie chciał jak najszybciej zrealizować swój najważniejszy polityczny projekt, jakim jest wyjście z UE - pisze niemiecki dziennik "Die Welt", komentując wyniki wyborów do Izby Gmin. Opinie europejskiej prasy są jednak bardzo różne.

"Hasło 'Let's get Brexit done' było powtarzane wyborcom od października. Przekonało ono miliony Brytyjczyków zmęczonych latami przepychanek. Blokady Izby Gmin, czy to przez opozycję, czy to przez kolegów Johnsona z klubu parlamentarnego należą prawdopodobnie do przeszłości" - zauważa berlińska gazeta.

Reklama

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" konstatuje z kolei, że Johnson dostał od wyborców mocny mandat na wyprowadzenie kraju z UE. Ale ostrzega jednocześnie, że dla Wielkiej Brytanii "nowa era może być jednak mniej pomyślna niż obiecują to propagandyści wyjścia". "W świecie geopolitycznej rywalizacji wielkich mocarstw solowa trasa koncertowa niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem" - wskazuje dziennik z finansowej stolicy Niemiec.

Inne niebezpieczeństwo dla Zjednoczonego Królestwa to - zdaniem "FAZ" - groźba rozpadu. "Największa niewiadoma leży w samej Wielkiej Brytanii: działają w niej mocne siły odśrodkowe. Po wielkim sukcesie szkockich nacjonalistów wezwanie do niepodległości zabrzmi jeszcze głośniej niż dotychczas. Dyskusje na temat zjednoczenia z Republiką Irlandii nabiorą tempa również w Irlandii Północnej. W dłuższej perspektywie rozpad królestwa może być ceną, którą kraj musi zapłacić za brexit" - wieszczy gazeta.

Umowa brexitowa przyjęta jeszcze przed Bożym Narodzeniem?

Tygodnik "Die Zeit" na swej stronie internetowej wskazuje, że jest niemal pewne, że Wielka Brytania opuści UE 31 stycznia 2020 roku. Przypomina, że brexit odbędzie się na podstawie umowy wynegocjowanej przez Johnsona i popieranej przez jego deputowanych. W związku z tym zostanie ona najpewniej przyjęta przez parlament jeszcze przed Bożym Narodzeniem.

"Europa bye-bye"- ten nagłówek z piątkowego wydania dziennika "La Repubblica" powtarzają włoskie media w komentarzach po wyborach w Wielkiej Brytanii. Wniosek z tych wyborów jest jeden: Zjednoczone Królestwo zbliża się wielkimi krokami ku wyjściu z Unii Europejskiej - podkreśla rzymska gazeta. Jej publicysta wyraża przypuszczenie, że "być może tym razem jest to finał koszmaru z brexitem".

"Teraz to już naprawdę koniec. Brexit subito"

"Drodzy proeuropejczycy, teraz to już naprawdę koniec"- zaznacza dziennik, pisząc, że "lawina Borisa zburzyła czerwony mur" Partii Pracy. Dodaje, że premier, niegdyś "buldożer" stał się "królem", który przemawia do serc ludzi. Cały brexit, ocenia, to "polityczna i narodowa psychodrama", w której Johnson stosował prosty komunikat, by wreszcie to "załatwić".

Teraz najważniejsze jest to - podkreśla "Corriere della Sera" - co będzie po brexicie, czyli zapewne po 31 stycznia 2020 roku. Zaznacza, że trudniej będzie zatrudnić się w Wielkiej Brytanii, a turyści będą niemal na pewno potrzebowali wiz. Nowa polityka imigracyjna Londynu będzie faworyzować bardzo wykwalifikowanych pracowników, a nie barmanów, kelnerów czy fryzjerów - wymienia dziennik, odnotowując, że to właśnie w tych zawodach pracują tam obecnie Włosi.

Komentator mediolańskiego dziennika uważa, że "prawdziwą nocą brexitu" jest ta po czwartkowych wyborach, a nie po referendum z 2016 roku, gdy Wielka Brytania weszła do jego "labiryntu".

"La Stampa", podsumowując wybory stwierdza, że większość Brytyjczyków oddała głos za "brexit subito" i za "bezwzględnym i genialnym rycerzem", jak nazywa Johnsona. Natomiast w komentarzach w stacji RAI News 24 wyraża się przekonanie, że premier wywołał wręcz "tsunami", zdobywając bezwzględną większość i przejmując pełną kontrolę nad procesem wyjścia kraju z Unii.

Media hiszpańskie i portugalskie: Sytuacja podobna jak w Katalonii

Media w Hiszpanii i Portugalii, oceniając zwycięstwo Partii Konserwatywnej wskazują, że nie będzie miała ona łatwych rządów, m.in. z uwagi na nasilający się separatyzm w Szkocji. Wskazują na podobieństwa do sytuacji w Katalonii.

Madrycki "El Mundo", który nazywa przywódcę konserwatystów, premiera Borisa Johnsona, “mało wiarygodnym", twierdzi, że szef brytyjskiego rządu już niebawem będzie musiał zmierzyć się z "falą szkockiego separatyzmu".

Gazeta przypomina, że Szkocka Partia Narodowa zdeklasowała konserwatystów Johnsona w wyborach na terenie Szkocji. Wskazuje, że w takich warunkach projekt szkockiej premier Nicoli Sturgeon zorganizowania w 2020 roku referendum niepodległościowego nabiera kształtów.

Także media w Portugalii wskazują, że dążenie Johnsona do jak najszybszego Brexitu wyzwoli dążenia separatystyczne w poszczególnych regionach Wlk. Brytanii. "Pierwsi są Szkoci, którzy coraz mocniej popierają pomysł pozostania w UE kosztem opuszczenia Wielkiej Brytanii. To kolejny, po katalońskim separatyzm na horyzoncie" - oceniła portugalska telewizja RTP.

Stacja wskazała na gesty sympatii między szkockimi i katalońskimi separatystami. Odnotowała, że poszukiwana przez hiszpańską policję była minister katalońska Clara Ponsati ukrywa się od 2017 roku w Szkocji, a tamtejsze władze odrzucają Europejski Nakaz Aresztowania wydany przez Madryt wobec separatystycznej polityk.

Bezwzględna większość dla Partii Konserwatywnej

Z ogłoszonych w piątek częściowych oficjalnych rezultatów czwartkowych wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii wynika, że Partia Konserwatywna będzie mieć bezwzględną większość w nowej Izbie Gmin. Wprawdzie nie we wszystkich 650 okręgach liczenie głosów zakończyło się, ale torysi przekroczyli już próg 326 mandatów, oznaczający, że będą mogli samodzielnie rządzić.

Obecne prognozy mówią, że Partia Konserwatywna będzie mieć 363 posłów, co oznacza wzrost o 45 w porównaniu z wynikiem z poprzednich wyborów z czerwca 2017 roku. Opozycyjna Partia Pracy będzie miała 203 mandaty.

PAP, Sylwia Wysocka (Rzym), Marcin Zatyka (Lizbona)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje