Reklama

Reklama

"Maszynista uchronił pasażerów przed jeszcze większym dramatem"

Sześć osób zginęło, osiem jest ciężko rannych, 22 doznały lżejszych obrażeń. To wciąż niepełny bilans katastrofy kolejowej pod Paryżem.

Pojawia się coraz więcej pytań o przyczyny tragedii. Francuski minister transportu Frederic Cuvillier wyraził opinię, że przyczyną katastrofy nie jest "błąd ludzki".

Jego zdaniem, maszynista zachował do końca zimną krew i uchronił pasażerów przed jeszcze większym dramatem, natychmiast uruchamiając sygnalizację alarmową.

Dzięki temu uniknięto zderzenia czołowego z pociągiem nadjeżdżającym z przeciwnej strony. Zdaniem szefa resortu, prowadzący dochodzenie powinni się raczej skoncentrować na stanie technicznym pociągu, infrastruktury, a także sygnalizacji w rejonie stacji Bretigny-sur-Orge.

Wielu kolejarzy pracujących przy remoncie torów w tym miejscu wyrażało wątpliwości co do ich stanu. Według nich, państwo francuskie od dłuższego czasu pieniądze przeznaczało na budowę sieci szybkich kolei TGV, po macoszemu traktując pociągi regionalne.

Reklama


Tragedia ujawniła także różne postawy ludzkie w obliczu katastrofy. Wielu mieszkańców tej części dalekich przedmieść Paryża, uchodzących za tak zwane trudne pod względem społecznym, spieszyło z pomocą i proponowało pasażerom dach nad głową. Z drugiej strony, policja musiała interweniować, gdy grupa młodych chuliganów chciała obrabować ofiary katastrofy.

Dowiedz się więcej na temat: katastrofy | kolej | nie żyje | Francja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy