Reklama

Reklama

Marine Le Pen została zaatakowana przez antyfaszystów

Konwój samochodów, w którym znajdowała się szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, zaatakowała we wtorek (16 czerwca) w Dijon grupa zamaskowanych antyfaszystów. Jak podała telewizja CNews, do ataku doszło po konferencji prasowej Le Pen na temat zamieszek w mieście.

Le Pen nic się nie stało, zniszczony został jedynie jej samochód, który obrzucono kamieniami. Zamaskowany mężczyzna próbował wybić nogami szyby w jej samochodzie.

Szefowa ZN podczas konferencji prasowej porównała sytuację we Francji do wojny domowej w Libanie.

Przemoc na ulicach Dijon, której dopuszczają się gangi w trakcie trzech karnych wypraw Czeczenów, chcących pomścić napad na swojego człowieka, brzmi, jak ostrzeżenie - oceniła Le Pen.

"Niech ci, którzy mają amnezję, przypomną sobie piekło Libanu, który pogrążył się w strasznej wojnie wywołanej przez zagraniczne frakcje" - mówiła Le Pen na konferencji prasowej.

Reklama

"Jak widzimy w Dijon i Nicei, gdzie paradują grupy zbrojnych ludzi na oczach wszystkich, komunitaryzm zaszedł zbyt daleko" -podkreśliła liderka ZN.

"Nie ma gorszego losu dla kraju niż wojna domowa" - zauważyła Le Pen, potępiając strategię nieinterweniowania policji przez kilka dni w czasie, kiedy grupy uzbrojonych Czeczenów przejęły pewne obszary miasta.

"Brak interwencji to 'stała strategia', która 'stawia Paryż w ogniu i krwi" - stwierdziła Le Pen, której wystąpienie odbyło się w sali konferencyjnej niedaleko dworca kolejowego.

Liderka nie pojechała do dzielnicy Les Gresilles, gdzie doszło do wojny gangów.

Z Paryża Katarzyna Stańko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje