Reklama

Reklama

Mali: Atak na hotel. Napastnicy pojmali 170 zakładników

​Uzbrojeni sprawcy zaatakowali w piątek hotel Radisson w stolicy Mali, Bamako. Według grupy hotelowej Rezidor, napastnicy pojmali 170 zakładników. W hotelu wciąż przebywa ponad 130 osób. Na miejscu są malijskie siły specjalne, Francja zapewnia wsparcie wywiadowcze i logistyczne. CNN podała, że w operacji w hotelu biorą udział także amerykańskie siły specjalne.

Przed hotelem było słychać odgłosy wystrzałów z broni automatycznej. Doniesienia te potwierdziły również inne źródła. "Daily Mirror" podało, że nie żyje 9 osób, wśród nich obywatele Francji i Belgii. Władze Mali oficjalnie mówią o trzech zabitych.

Organizacja dżihadystyczna Al-Murabitun, stowarzyszona z Al-Kaidą, przyznała się na Twitterze do ataku na hotel Radisson Blu w stolicy Mali, Bamako, i wzięcia zakładników - poinformowała w piątek agencja Reutera. Oświadczenia nie można na razie zweryfikować.

Reklama

Na razie nie wiadomo, ilu dokładnie jest napastników. Pierwsze informacje wskazywały na to, że dwóch, natomiast liczby te się zmieniają. Niektóre źródła podają, że napastników może być nawet dziesięciu.

"Bardzo wcześnie rano słychać było odgłosy strzelaniny, najprawdopodobniej doszło do próby wzięcia zakładników. Na miejscu jest policja, która odgradza hotel" - poinformowało cytowane przez Reutera źródło w malijskich siłach bezpieczeństwa. Napastnicy weszli do hotelu, strzelając i krzycząc "Allahu Akbar".

Jak wynika z oświadczenia Rezidor Hotel Group, napastnicy pojmali 140 gości hotelowych i 30 pracowników.

Wewnątrz zajętego przez islamskich terrorystów hotelu Radisson Blu w stolicy Mali, Bamako, przebywa nadal 125 gości i 13 pracowników - poinformował hotel w oświadczeniu. CNN podała, że w operacji w hotelu biorą udział amerykańskie siły specjalne. Wcześniej malijska telewizja publiczna informowała, że wolność odzyskało ok. 80 zakładników.

W chwili ataku obłożenie hotelu wynosiło 90 proc. Wśród pensjonariuszy było 6 pracowników tureckich linii lotniczych, przynajmniej siedmiu obywateli Chin, 20 Hindusów, a według źródeł w kancelarii francuskiego prezydenta Francois Hollande'a w hotelu przetrzymywani są również obywatele Francji, w tym 12 pracowników francuskich linii lotniczych. Ci ostatni - jak informuje AFP - są już bezpieczni. Udało się ich uwolnić z budynku.

"Nasze zespoły zajmujące się bezpieczeństwem są w stałym kontakcie z lokalnymi władzami" - czytamy w oświadczeniu.

Jak podaje AFP, napastnicy to dżihadyści. Na teren hotelu dostali się samochodem na dyplomatycznych tablicach.

"Wszystko dzieje się na siódmym piętrze. Dżihadyści ostrzeliwują korytarz" - relacjonował pracownik ochrony.

Malijskie siły specjalne, które - jak podała armia - uwalniały zakładników "piętro po piętrze", wyswobodziły ok. 30 osób, a pozostali byli w stanie wydostać się sami. Malijski minister bezpieczeństwa Salif Traore przekazał, że zginęło trzech zakładników - cudzoziemców.

Dwie uwolnione kobiety relacjonowały, że "widziały na ziemi ciało mężczyzny o jasnej karnacji". AFP podaje, że wśród uwolnionych jest także siedmiu Algierczyków. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Indii Vikas Swarup napisał na Twitterze, że z hotelu ewakuowanych zostało także dwudziestu Hindusów.


Cytowane przez Reutera francuskie źródło dyplomatyczne poinfomowało, że na miejscu znajdują się malijskie siły specjalne, a Francja zapewnia wsparcie logistyczne i wywiadowcze. Linie Air France odwołały lot do Bamako zaplanowany na piątek rano.

Francuski prezydent Francois Hollande zaapelował do Francuzów w Mali, dawnej francuskiej kolonii, o zachowanie szczególnej ostrożności. Zapewnił, że Francja "użyje wszelkich możliwych środków, aby uwolnić zakładników". Do Mali wyjechało 40 członków oddziału antyterrorystycznego francuskiej żandarmerii GIGN.

Mali to siódme co do wielkości państwo w Afryce i dawna francuska kolonia.

Jak wynika z danym Central Intelligence Agency, niemal 95 proc. Malijczyków to muzułmanie, 2,4 proc. - chrześcijanie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy