Reklama

Reklama

​Łukaszenka za proponowanym przez Zełenskiego spotkaniem

Alaksandr Łukaszenka popiera propozycję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, by zorganizować w Mińsku spotkanie w sprawie Donbasu z udziałem liderów Rosji, USA, W. Brytanii, Niemiec i Francji - podała w poniedziałek służba prasowa prezydenta Białorusi.

"Nasz prezydent absolutnie popiera propozycję Wołodymyra Zełeńskiego. To stanowisko jest niezmienne i polega na tym, że nie można patrzeć na siebie przez celowniki broni, należy usiąść i rozwiązywać problemy, których zebrało się niemało" - poinformowała w poniedziałkowym oświadczeniu służba prasowa białoruskiego przywódcy, podkreślając, że w polityce Mińska wobec Kijowa i sytuacji w Donbasie "nie ma nic nowego".

Reklama

Przypomniano, że Łukaszenka mówił wcześniej, iż "tę sprawę powinny rozwiązać trzy narody słowiańskie, nie Europejczycy, nie Amerykanie, a właśnie my - żeby nie została ona zamrożona jak inne punkty zapalne na przestrzeni poradzieckiej".

"Skoro jednak nie daje się rozwiązać problemu w takim formacie i jedna ze stron konfliktu, w tym przypadku Ukraina, nalega i proponuje udział także innych uczestników, to taki format również popieramy" - czytamy w komunikacie.

Zełenski zaproponował w poniedziałek prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi przeprowadzenie rozmów o zaanektowanym przez Rosję Krymie i o Donbasie z udziałem przywódców USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji.

Szef państwa ukraińskiego odpowiedział tak na inicjatywę przeprowadzenia telemostu między Moskwą i Kijowem, którą zapowiedziała zakazana na Ukrainie państwowa rosyjska stacja telewizyjna Rossija 24. Miał się on odbyć pod hasłem "Musimy porozmawiać". Według Zełenskiego proponowany telemost to tania zagrywka przed zaplanowanymi na 21 lipca wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi na Ukrainie.

Między Kijowem a Moskwą od 2014 roku toczy się konflikt, wywołany przez dokonaną przez Rosję aneksję należącego do Ukrainy Krymu oraz wspieranie przez Kreml prorosyjskich separatystów w Donbasie na wschodzie Ukrainy. W walkach, które wciąż trwają w tym regionie, zginęło około 13 tysięcy osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje