Reklama

Reklama

Lotnictwo izraelskie zaatakowało cele w strefie Gazy

Izraelskie lotnictwo zaatakowało w nocy z wtorku na środę cele w Strefie Gazy. To reakcja na wystrzelony z tego terytorium pocisk rakietowy, który we wtorek spadł na południu Izraela, nie powodując ofiar.

Naloty izraelskie, których celem były - jak informują świadkowie - wojskowe ośrodki szkoleniowe, również nie spowodowały ofiar w ludziach. Była to pierwsza operacja izraelskiego lotnictwa w Strefie Gazy od ponad pięciu miesięcy.

Rzecznik sił zbrojnych Izraela Peter Lerner powiedział, że naloty były "bezpośrednią reakcją na agresję przeciwko izraelskim cywilom". Także minister obrony Mosze Ja'alon podkreślił, że Izrael nie będzie tolerował wznowienia ataków rakietowych ze Strefy Gazy. Odpowiedzialnością za wtorkowy atak obciążył rządzący tam radykalny Hamas.

Reklama

Przedstawiciele Hamasu twierdzą, że ugrupowanie to nie miało z wtorkowym atakiem nic wspólnego.

W ubiegłorocznym konflikcie zbrojnym w Strefie Gazy zginęło ponad 2 tys. Palestyńczyków, w większości cywilów, w tym ponad 500 dzieci, oraz 72 Izraelczyków, w tym sześciu cywilów. 11 tysięcy ludzi odniosło obrażenia, a 100 tysięcy budynków zostało zniszczonych bądź uszkodzonych. Konflikt wybuchł po uprowadzeniu i zabójstwie trzech izraelskich nastolatków na Zachodnim Brzegu Jordanu. Izrael o tę zbrodnię oskarżył bojowników Hamasu i zarządził masowe aresztowania, na co Hamas zareagował nasileniem ostrzału terytorium izraelskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje