Reklama

Reklama

Litwa: Będzie płot na granicy z Białorusią. Cztery metry wysokości i zwieńczenie z drutu kolczastego

Litewski minister spraw wewnętrznych zapowiedział, że do września przyszłego roku na granicy z Białorusią powstanie płot o długości ponad 500 kilometrów. Ogrodzenie ma zapobiec napływowi nielegalnych imigrantów. Budowa co najmniej czterometrowej wysokości konstrukcji będzie kosztowała 152 mln euro.

Litewskie władze planują rozwiązać kryzys związany z niekontrolowanym napływem nielegalnych imigrantów z Białorusi, budując na granicy z tym krajem ponad 500-kilometrowej długości płot. Ogrodzenie to ma mieć co najmniej cztery metry wysokości. Na szczycie zamocowany ma być drut kolczasty typu concertina. Drutem kolczastym ma być także zabezpieczone przedpole bariery. Konstrukcja ma kosztować 152 mln euro.

Nadzorem nad budową ma się zająć powołana w tym celu komisja złożona z członków rządu, komendanta głównego Straży Granicznej, szefa Państwowego Inspektoratu Planowania Przestrzennego i Budownictwa oraz firmy, która zajmie się realizacją projektu.

Reklama

Rządowy projekt ma być omawiany na posiedzeniu gabinetu w poniedziałek. Budowa zabezpieczenia ma być priorytetowa. Po zakończeniu budowy barierą, obiektami pomocniczymi i urządzeniami, w które będzie wyposażona, zarządzać ma litewska Straż Graniczna. 

Serwis baltictimes.com podał, że według premier Ingridy Simonyte wykonawcą może zostać państwowa grupa energetyczna EPSo-G. Z kolei Gediminas Mazeika, dyrektor generalny spółki Tetas, która należy do tej grupy i zajmuje się m.in. budową obiektów przemysłowych, stacji i linii energetycznych, potwierdził redakcji Baltic News Service, że jego firma jest w stanie takie zadanie zrealizować. Wykonawca nie został jednak jeszcze wyłoniony.

Litwa boryka się z kryzysem migracyjnym wywołanym przez zwiększony napływ obcokrajowców z terenu Białorusi. W tym roku na Litwę nielegalnie przeszło ponad 4100 osób. W całym poprzednim roku takich osób było 80.

Litewskie władze ogłosiły w związku z tą sytuacją stan nadzwyczajnego alertu. Władze w Winie uważają także, że kryzys migracyjny został sztucznie wywołany przez władze w Mińsku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje