Reklama

Reklama

Lincz w Malawi. Spalili siedem osób za wykorzystywanie ludzkich kości

Do samosądu doszło w południowej części Malawi, w dystrykcie Nsanje. Spaleni żywcem ludzie byli podejrzani o posiadanie ludzkich kości, które mieli wykorzystywać do praktyk magicznych - podała lokalna policja, na którą powołuje się agencja AFP.

Podejrzanych porwał rozwścieczony tłum, oblano ich benzyną i podpalono.

Wódz lokalnej społeczności potwierdził, że podejrzenia mieszkańców wzbudziły "ruchy i rozmowy" jednego z siedmiu, co do którego stwierdzono, że posiada worek z ludzkimi kośćmi.

Jak podaje AFP, mężczyzna miał przyznać, że w torbie znajdują się ludzkie szczątki. To rozwścieczyło tłum, który otoczył mężczyznę i pozostałe osoby i podpalał je jeden za drugim.

Na zrobionych podczas wydarzenia zdjęciach widać płonącego człowieka otoczonego grupą mieszkańców, w tym dziećmi.

Reklama

Policja przybyła na miejsce po zdarzeniu. Jak dotąd, nikogo nie aresztowano w związku ze sprawą.

Lokalne władze zapowiedziały zbadanie znajdujących się w worku kości, żeby sprawdzić, czy należały one do człowieka i - jeśli tak - czy był on albinosem.

W Malawi, ale też m.in. w Tanzanii i Mozambiku, albinosi są regularnie porywani i zabijani, a części ich ciał wykorzystywane do do magicznych rytuałów. Ludzie wierzą, że przynoszą szczęście.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy