Reklama

Reklama

Liban: Rodzina Arkana na krawędzi. Chłopiec cierpi. Potrzebuje pomocy

Kiedy mały Arkan miał rok, jego matka zauważyła niepokojące objawy, jednak w szpitalu lekarze powiedzieli jej, że wszystko jest w porządku. W następnym roku znów znalazł się w szpitalu. Na zrobienie dalszych badań rodzinie zabrakło pieniędzy. Wciąż nie wiadomo, na co choruje. Ma dziewięć lat i cierpi.

Akcję pomocy dla najbardziej potrzebujących rodzin w Libanie można wesprzeć na pcpm.org.pl/liban.

Reklama

Kiedy roczny Arkan pierwszy raz trafił do szpitala lekarze powiedzieli, że nic niepokojącego nie widzą. Mariam wiedziała, że coś jest nie tak, nie rozwijał się tak jak jego starszy brat. Już dwuipółletniego letniego chłopca zawiozła na badania do Bejrutu. Niestety, nie stać jej było na kosztowne testy. 

Dziewięciolatek waży dziś 15 kg, tyle co dwu-trzyletni letni chłopiec. Nie chodzi, nie mówi. Wodzi za bliskimi oczami, płacze i śmieje się. Ma podkurczone palce u rąk i stóp a kostki tak szczupłe, że można je objąć dwoma palcami. Pije mleko modyfikowane, nie przełyka nic innego. Może to mózgowe porażenie dziecięce? Może, bo rodzice do dziś nie wiedzą, jak pomóc chłopcu. Nigdy nie było ich stać na leczenie. Stać ich w ogóle na niewiele. Drewno do pieca raz na dwa miesiące, jedzenie. Na szczęście miejsce, w którym mieszkają, należy do nich.

Rodzina Arkana to Libańczycy. Mieszkają w niewielkiej miejscowości Fnaidek w górzystej części dystryktu Akkar. W skromnym pomieszczeniu centralne miejsce zajmuje piecyk koza, opalany drewnem. Zimowe miesiące są tu bardzo chłodne.

Ojciec Arkana Zakaria opowiada o tym, że przez jakiś czas chłopiec brał leki na epilepsję, ostatnio ataki ustały. Nigdy jednak nie było mowy o rehabilitacji. Jest poza zasięgiem finansowym rodziny.

Polska pomoc dla Libanu

Fundacja Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) prowadzi projekty pomocowe w Libanie od 2012 roku. Większość z nich skierowana jest do uchodźców syryjskich, ale organizacja wspiera także najuboższych Libańczyków.

Kraj pogrążony jest w kryzysie gospodarczym, którego skutki najbardziej odczuwają rodziny takie jak Zakariego i Mariam. Ostatnie miesiące były bardzo ciężkie. Blokady dróg, zamknięte banki, ceny chleba wyższe każdego dnia.

Rodzina Arkana jest na krawędzi przetrwania. Potrzebują wsparcia. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Środki ze zbiórki przeznaczone będą na diagnozę, pomoc medyczną i wsparcie materialne rodziny. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje