Reklama

Reklama

Liban: Co najmniej 18 ofiar śmiertelnych, ponad 280 rannych w wybuchu

Według władz co najmniej 18 osób zginęło, a ponad 280 zostało rannych w Bejrucie w najkrwawszym od 30 lat zamachu; doszło do niego w czwartek na południowych przedmieściach, będących bastionem szyickiego Hezbollahu. To drugi od początku lipca zamach w tej okolicy.

Potężny wybuch samochodu pułapki nastąpił w pobliżu sztabu Hezbollahu, który w tych dniach obchodzi rocznicę zakończenia wojny 2006 roku z Izraelem. Eksplozja nastąpiła w godzinach szczytu, co jest przyczyną tak wielkiej liczby ofiar śmiertelnych i rannych. Sytuację pogorszył pożar, który rozprzestrzenił się na wiele budynków.

Reklama

Władze Libanu ogłosiły piątek dniem żałoby i oskarżyły o zamach Izrael. Do zamachu przyznało się nieznane wcześniej sunnickie ugrupowanie Brygady Aiszy, które w nagraniu wideo zapowiedziało kolejne ataki. Adresatem nagrania jest przywódca Hezbollahu szejk Hasan Nasrallah.

Libański Hezbollah zaangażował się w konflikt zbrojny w Syrii po stronie reżimu prezydenta Baszara el-Asada. Przeciwni temu sunnici grozili już wielokrotnie, że ukarzą to ugrupowanie za walkę po stronie reżimu kontrolowanego przez alawitów, wywodzących się z szyickiego odłamu islamu.

Wojna domowa w Syrii zaostrzyła podziały między sunnitami a szyitami, podkopała też zaufanie części libańskiego społeczeństwa do Hezbollahu. Wcześniej bojownicy tej organizacji bywali postrzegani, jako obrońcy Libanu przed Izraelem, teraz zaś Hezbollah naraża się na odwet ze strony libańskich, a po części i syryjskich sunnitów. Już teraz nazywają oni Hezbollah, którego nazwa oznacza partię Boga, "partią diabła".

Dowiedz się więcej na temat: zamachy | zabójstwo | ranni | liban

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje