Reklama

Reklama

Kryzys w Afganistanie. 32-letnia socjolożka nie opuszcza domu, je dzięki sąsiadom

Fatima od czasu zajęcia jej prowincji przez talibów nie opuszcza domu. Ta wykształcona 32-latka przed rozpoczęciem kryzysu afgańskiego zajmowała się pomocą najuboższym rodzinom, pracując w międzynarodowej organizacji humanitarnej. Dziś sama potrzebuje pomocy. Nie ma złudzeń, że w kraju rządzonym przez talibów będą respektowane prawa kobiet.

Z Fatimą, która mieszka w prowincji Herat, nawiązujemy kontakt poprzez Polską Misję Medyczną. Kobieta od momentu zajęcia Heratu przez talibów nie wychodzi z domu. Jedzenie podrzucają jej sąsiedzi.

32-latka to wykształcona socjolożka, biegle mówi po angielsku. Przed kryzysem związanym z przejęciem władzy przez talibów pracowała dla dużej międzynarodowej organizacji. Zajmowała się koordynacją pomocy żywnościowej dla najuboższych rodzin w Heracie. Organizacja na początku sierpnia zamknęła działalność. Zagraniczni specjaliści, którzy zamieszkali w Afganistanie, by nieść pomoc, powrócili do swoich krajów. Lokalni pracownicy albo także zostali ewakuowani, albo zdecydowali się zostać w ojczyźnie.

Reklama

Na pierwszej konferencji prasowej od czasu zajęcia Kabulu talibowie zapewniali, że kobiety będą mogły uczyć się i pracować - w ramach szariatu. Zadaniem Fatimy wprowadzenie szariatu to de facto ograniczenie ich wielu praw. 

- Usuwanie kobiet ze stanowisk w bankach i instytucjach publicznych, zamykanie salonów z zachodnimi sukniami, zamalowywanie twarzy na reklamach salonów piękności i nakaz zakrywania ciała burką lub nikabem jest jasnym przekazem - mówi.

"Najgorzej mają ci, którzy pracowali dla Amerykanów"

Fatima przyznaje, że od tygodni nie widziała swojego męża. To prawnik, który prowadził procesy talibów oskarżonych o wysadzanie aut-pułapek i inne ataki terrorystyczne na cywilów. Teraz się ukrywa.

Dlaczego małżeństwo nie zdecydowało się na ewakuację? Jak mówi, wraz z mężem chcieli samodzielnie uciec do Australii, ale nie dostali wiz. Zdaniem Fatimy najgorzej mają ci, którzy pracowali dla Amerykanów i ONZ, a potem ci, którzy pracowali dla rządu Aszrafa Ghaniego. 

Przyznaje, że słyszała o aresztowaniach współpracowników USA w Kabulu, dodając, że wielu Afgańczyków żyje w strachu o swoje życie. Odczuwalny jest też niepokój o wznowienie wewnętrznych walk pomiędzy talibami, a grupkami ISIS.

PMM: Kobiety i dzieci najbardziej odczują skutki kryzysu

W związku z trudną sytuacją Polska Misja Medyczna rozpoczęła zbiórkę na rzecz Afganistanu.

- Przede wszystkim przyglądamy się sytuacji kobiet i dzieci, które będą najbardziej dotknięte załamaniem się systemu opieki zdrowotnej i brakiem dostępu do medyków. Szczególnie, że jeszcze przed kryzysem mogły one odbywać wizyty jedynie u kobiet lekarzy, a w ostatnich tygodniach zakaz wykonywania pracy dostały m.in. pielęgniarki i pracownice zajmujące się pomocniczymi pracami w szpitalach - mówi Dorota Zadroga z Polskiej Misji Medycznej. 

Jak dodaje, problem jest też głód, który dotknął już jedną trzecią Afgańczyków. 

- W tym momencie chcemy przede wszystkim zabezpieczyć wystarczające środki, które pozwolą nam rozpocząć misję jak tylko na miejscu sytuacja trochę się uspokoi i będzie możliwe bardziej szczegółowe rozpoznanie potrzeb i zaplanowanie działań. Pieniądze będą wydawane na środki pierwszej potrzeby dla szpitali - leki, antybiotyki, opatrunki - mówi Interii.

***
W obawie przed identyfikacją imię Fatimy zostało zmienione.

Zbiórkę Polskiej Misji Medycznej na rzecz Afganistanu można wesprzeć poprzez stronę: https://pmm.org.pl/chce-pomoc lub przekazując darowiznę na numer konta Polskiej Misji Medycznej: 62 1240 2294 1111 0000 3718 5444 z dopiskiem Afganistan.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje