Reklama

Reklama

Kryzys brytyjskiej służby zdrowia. "Tak źle jeszcze nie było"

Zimowy kryzys w służbie zdrowia na Wyspach Brytyjskich. Przedstawiciele Królewskiego Związku Lekarzy ostrzegają w liście do premier Theresy May, że tłok w szpitalach jest największy w historii i zagraża życiu pacjentów.

Lekarze nie są w stanie zapewnić wszystkim wystarczającej opieki. Karetki z pacjentami stojące w kolejce do szpitali, chorzy umieszczeni na korytarzach, pierwsza pomoc, na którą czeka się ponad cztery godziny - takie sceny pokazują brytyjskie media.

Jane Dacre ze związku lekarzy alarmuje w rozmowie z BBC, że sytuacja jest poważna. "Członkowie naszej organizacji sygnalizują, że tak źle jeszcze nie było" - mówi.

Według medyków, kluczowe są inwestycje w opiekę poza szpitalną dla ludzi starszych.

"Te kwestie są ściśle powiązane" - mówi Polskiemu Radiu Susan Foster z pomagającej seniorom organizacji Age in UK.

Reklama

"Gdyby udało im się zapewnić drobną, codzienną pomoc, zapobiegłoby to poważniejszym wypadkom, w wyniku których ludzie ci trafiają potem na oddziały" - tłumaczy Susan Foster, dodając, że potrzebne jest więcej pieniędzy. W krótkim terminie - by rozwiązać obecny kryzys, a także w długim - by zapobiegać następnym.

Rząd zapewnia, że nie lekceważy sytuacji. Planuje zmiany organizacyjne mające usprawnić zarządzanie. W wydanym dziś komunikacie rząd poinformował, że już teraz na Wyspach zwiększa się liczba lekarzy i pielęgniarek i że zainwestował w ochronę zdrowia dodatkowe 10 miliardów funtów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy