Reklama

Reklama

Krym nową Abchazją?

Czy Krym może podzielić los gruzińskiej Abchazji, która przy poparciu Rosji ogłosiła niepodległość? O uniezależnieniu się półwyspu od Kijowa mówią jego mieszkańcy, obawy co do takiego scenariusza mają nowe władze Ukrainy.

W autonomicznej, choć należącej do Ukrainy, Republice Krymskiej, Rosjanie stanowią dwie trzecie ludności. W Sewastopolu na Krymie stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska.
Dziś kilkuset działaczy prorosyjskich zablokowało wejście do parlamentu Autonomicznej Republiki Krymu. Domagają się zwołania nadzwyczajnej sesji i rozpisania referendum w sprawie niepodległości.
Prezydium krymskiego parlamentu zgodziło się zwołać na jutro nadzwyczajne posiedzenie izby. Na dzisiejszym szef parlamentu Władimir Konstantinow powiedział, że nie uznaje prawa stanowionego przez Radę Najwyższą w Kijowie - podało Radio Swoboda.
Na razie nie wiadomo, czy deputowani będą zajmować się sprawą referendum. W porządku jutrzejszego posiedzenia są dwa punkty: o sytuacji politycznej na Ukrainie i o lokalnych władzach Krymu.

Groźba secesji Krymu rzeczywiście istnieje

Reklama


 - Groźba secesji Krymu rzeczywiście istnieje - przyznaje mieszkaniec Krymu i dziennikarz Aleksandr Jankowski. Jego zdaniem,  wielu rosyjskojęzycznych mieszkańców Krymu po prostu nie odnalazło się "w projekcie o nazwie Ukraina''.
Wielu mieszkańców Krymu uważa Rosję za swoją ojczyznę. Sytuacja ekonomiczna na Ukrainie jest nie za dobra - w Rosji jest znacznie lepiej i dlatego wielu mieszkańców spogląda w stronę Rosji - dodaje Jankowski.
Aleksandr Jankowski mówi, że na Krymie czuje się narastające napięcie. W niedzielę w Symferopolu były zorganizowane dwie demonstracje. Na jednej zebrali się ludzie, którzy zapisali pięćset osób do oddziałów rosyjskiej samoobrony. Na drugiej zebrali się krymscy Tatarzy i ci, którzy popierają kijowski Euromajdan. - Tam było pięć, może siedem tysięcy osób. Dlatego jest nerwowa atmosfera. Szczególnie daje się ją odczuć w Sewastopolu - mówi.

Nie wykluczają przyłączenia się Krymu do Rosji


O zagrożeniu separatyzmem mówi się też w Kijowie. Szef ukraińskiego parlamentu Ołesandr Turczynow, pełniący jednocześnie obowiązki prezydenta kraju, spotkał się dziś z kierownikami resortów siłowych, bo jak podkreślił, na Ukrainie w niektórych regionach rosną nastroje separatystyczne.
A te dobrze witane są w Moskwie. Choć oficjalnie rosyjskie MSZ zapewnia, że Moskwa nie będzie wtrącać się w wewnętrzne sprawy Ukrainy, to rosyjscy parlamentarzyści nie wykluczają przyłączenia się Krymu do Rosji.

Z oficjalną delegacją wyjechał na Krym szef komisji do spraw Wspólnoty Niepodległych Państw Dumy Państwowej Leonid Słucki.
Jak informują sewastopolskie media, Słucki zapewnił mieszkańców Krymu, że Rosja ich nie opuści. Rosyjski polityk przypomniał, że Moskwa opowiada się za terytorialna integralnością Ukrainy. Jednocześnie dodał, że gdy parlament Krymu lub mieszkańcy w referendum, opowiedzą się za przyłączeniem półwyspu do Rosji, Duma Państwowa rozpatrzy taki wniosek.

Od kilku dni deputowani Liberalno Demokratycznej Partii Rosji zapowiadają przygotowanie projektu ustawy, umożliwiającej uproszczony tryb nadawania rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom południowo - wschodnich regionów Ukrainy. Lider partii Władimir Żyrinowski przypomniał, że Rosja masowo rozdawała paszporty Abchazom i Osetyjczykom. Jego zdaniem, to samo można zrobić na Krymie.

Dowiedz się więcej na temat: demonstracje | sewastopol

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje