Reklama

Reklama

Krwawy zamach w Bir al-Abed. Nowe ustalenia prokuratury

Egipski prokurator generalny poinformował, że uzbrojeni napastnicy, którzy zabili ponad 300 osób w meczecie w miejscowości Bir al-Abed, mieli ze sobą flagi tak zwanego Państwa Islamskiego. Do tej pory nikt nie przyznał się przeprowadzenia ataku.

Według informacji podawanych przez biuro prokuratora generalnego, napastników było maksymalnie trzydziestu. Część z nich miała na twarzach maski, niektórzy byli ubrani w wojskowe mundury. Świadkowie zamachu mówią też o flagach tak zwanego Państwa Islamskiego, które mieli mieć ze sobą terroryści.

Do ataku doszło wczoraj, w czasie wieczornych modłów w meczecie w Bir al-Abed na północnym wschodzie Egiptu. Najpierw eksplodowały ładunki wybuchowe umieszczone wewnątrz budynku, a gdy wierni zaczęli wybiegać w panice na zewnątrz, ogień do nich otworzyło kilkudziesięciu napastników, uzbrojonych w broń automatyczną.

Reklama

Terroryści ostrzelali też karetki, które przyjechały, by udzielić pomocy poszkodowanym. Ostatnie doniesienia mówią o co najmniej 305 ofiarach śmiertelnych, a także o ponad 100 osobach rannych.

Prezydent kraju Abdul Fattah al-Sisi wezwał do zdecydowanej reakcji na ten atak, a egipska armia przeprowadziła już serię nalotów na pozycje terrorystów. Egipt od kilku lat zmaga się z islamską rebelią, która rozprzestrzenia się głównie na Półwyspie Synaj.

Dziś w Egipcie obowiązuje żałoba narodowa. Odbyły się też pierwsze pochówki ofiar zamachu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje