Reklama

Reklama

Krwawy zamach na granicy, 6 zabitych i 14 rannych

W wyniku zamachu bombowego, do którego doszło w Jordanii przy granicy z Syrią, zginęło we wtorek 6 osób, a 14 zostało rannych - poinformował przedstawiciel wojska. Ofiary ataku to funkcjonariusze jordańskiej straży granicznej.

Według źródeł agencji Reutera zamach przeprowadzono z terytorium Syrii. Natomiast w oświadczeniu armii Jordanii podkreślono, że wyładowany materiałami wybuchowymi samochód eksplodował w pobliżu obozu dla uchodźców z Syrii we wschodniej części kraju - gdzie zbiegają się granice z Irakiem i Syrią.

Reklama

Do tej pory nikt nie przyznał się do przeprowadzenia zamachu.

Armia dodała, że zniszczono kilka innych pojazdów, które zostały użyte do przeprowadzenia ataku. Do zdarzenia doszło o godzinie 5.30 czasu lokalnego (4.30 w Polsce).

W reakcji na zamach król Jordanii Abdullah II zapowiedział, że "żelazną pięścią" odpowie jego sprawcom - poinformował pałac królewski w wydanym oświadczeniu.

Wcześniej w tym roku jordańskie siły bezpieczeństwa przeprowadziły na północy kraju operację wymierzoną w grupę sympatyzująca z Państwem Islamskim (IS); zginęło wtedy siedmiu dżihadystów. Jak później sprecyzowały władze, operacja udaremniła spisek bojowników IS, którzy zamierzali zaatakować cele cywilne i wojskowe na terenie Jordanii. Według jordańskich władz była to jedna z największych akcji przeciwko uśpionym komórkom zwolenników ekstremistycznych ugrupowań islamskich w ostatnich latach.

Prozachodnia Jordania należy do kierowanej przez USA koalicji przeciwko dżihadystom z IS w Syrii i Iraku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje