Reklama

Reklama

​Kreml: Zarzutami korupcji USA chcą wpływać na wybory w Rosji

Formułowane przez przedstawicieli władz USA opinie, że prezydent Rosji Władimir Putin jest skorumpowany są oburzające i obraźliwe - oznajmił w piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Według Moskwy są to próby wpłynięcia na następne wybory prezydenckie w Rosji.

Podczas telekonferencji z dziennikarzami Pieskow odniósł się do czwartkowego oświadczenia Białego Domu. Rzecznik Josh Earnest powiedział na codziennym briefingu prasowym, że opinia przedstawiciela ministerstwa finansów USA "najlepiej odzwierciedla poglądy administracji" amerykańskiej na temat skorumpowania rosyjskiego przywódcy.

Reklama

"Zasadniczo obserwujemy, że zagranica rozpoczęła przygotowania do wyborów prezydenckich w Rosji, do których zostały ponad dwa lata" - podkreślił rzecznik Kremla. Jak ocenił, "jest jasne, że zbiera się negatywne materiały, aby wykorzystać je przeciwko głowie naszego państwa, by wywrzeć presję i wpłynąć na przebieg przyszłej kampanii wyborczej".

Przedstawiciel resortu finansów USA Adam Szubin powiedział w wyemitowanym w poniedziałek dokumentalnym programie BBC "Panorama", że prezydent Rosji jest skorumpowany i że rząd Stanów Zjednoczonych wie o tym "od wielu, wielu lat".

Pieskow uznał we wtorek wypowiedź Szubina za "oficjalne oskarżenie". "Ono, po pierwsze, jasno określa, kto stoi przy pulpicie sterowniczym, po drugie, wymaga dowodów, gdyż nagłaśnianie podobnych oskarżeń ze strony takiego resortu jak ministerstwo finansów USA bez poparcia ich konkretnymi dowodami rzuca cień na sam resort" - oświadczył Pieskow.

Jednocześnie zaznaczył, że Kreml nie będzie się domagał dowodów od resortu finansów USA, ale sprawą amerykańskiego ministerstwa jest zaprezentowanie jakichś dowodów na to, że "wypowiedzi oficjalnego przedstawiciela resortu nie są gołosłownym oszczerstwem".

Formalnie Putin sprawuje urząd prezydencki od maja 2012 roku. Był już jednak głową państwa przez dwie kadencje w latach 2000-2008. W 2008 roku musiał opuścić Kreml, gdyż konstytucja FR nie pozwalała mu na ubieganie się o trzecią kadencję z rzędu. Na swojego następcę wskazał wówczas Dmitrija Miedwiediewa, a sam stanął na czele rządu. W 2012 roku Miedwiediew zrezygnował z ubiegania się o reelekcję i zaproponował, aby na najwyższy urząd w państwie wrócił Putin.

W 2008 roku wprowadzono do konstytucji poprawkę wydłużającą kadencję szefa państwa z czterech do sześciu lat. Obecna kadencja prezydencka Putina upływa w 2018 roku. Tym razem konstytucja nie zabrania mu ubiegania się o reelekcję. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje