Reklama

Reklama

Kosowo zostanie podzielone? Prezydent wyklucza

Prezydent Kosowa Hashim Thaci wykluczył we wtorek podział kraju z Serbią wzdłuż granic etnicznych, zgodnie z ideą, z jaką występuje Belgrad, aby rozwiązać długoletni spór, od którego uregulowania zależy m.in. wejście obu krajów do Unii Europejskiej.

Thaci ma się spotkać z prezydentem Serbii Aleksandarem Vucziciem w Brukseli po letniej przerwie w rozmowach pod auspicjami Unii Europejskiej, które w ciągu ostatnich pięciu lat nie przyniosły znaczących rezultatów w normalizowaniu sytuacji pomiędzy Belgradem a Prisztiną.

Reklama

Thaci odrzucił sugestie, że Kosowo, zamieszkane przez albańską większość i serbską mniejszość, powinno być podzielone. Przywódcy Serbii twierdzą, że podział, który pozwoli utrzymać Belgradowi kontrolę nad północnym Kosowem, gdzie większość stanowią Serbowie, może być możliwy do zaakceptowania przez obydwie strony.

"Chcę zapewnić obywateli Kosowa, że nie ma takiej siły, która zmusiłaby Kosowo do dyskusji i zgody na podział. Potrzebujemy osiągnąć jak najszybciej porozumienie z Serbią, aby uzyskać wzajemne uznanie się" - powiedział na konferencji prasowej.

Kosowo, które jednostronnie oderwało się od Serbii w lutym 2008 r., jest uznawane przez ponad 100 państw, ale nie przez Belgrad i jego tradycyjnego sojusznika - Rosję. 

Belgrad w dalszym ciągu uważa Kosowo za swą integralną część.

Minister spraw zagranicznych Serbii Ivica Daczić powiedział, że dyskutował o podziale Kosowa podczas swej wizyty w ubiegłym tygodniu w USA, które są wielkim orędownikiem kosowskiej niepodległości.

"Model podziału lub delimitacji to propozycja, którą wskazałem jako rozwiązanie (...), teraz wszystkie karty są na stole" - oznajmił Daczić po spotkaniu z Jaredem Kushnerem, zięciem i doradcą prezydenta Donalda Trumpa.

Serbia i Kosowo znajdują pod naciskiem Unii Europejskiej, która domaga się, aby obydwa kraje rozwiązały sporne problemy, w tym wyznaczenie granic, jeśli chcą kiedyś stać się członkami UE.

Serbowie stanowią 5 proc. kosowskiej ludności wynoszącej 1,8 mln ludzi. Większość kosowskich Serbów żyje po północnej stronie rzeki Ibar, w regionie graniczącym z Serbią, i traktuje władze w Belgradzie jak własne, odmawiając uznania instytucji w Priszinie, stolicy Kosowa.

Podziałowi ostro sprzeciwiają się serbscy nacjonaliści i wpływowy serbski Kościół prawosławny; wyrażają oni obawy o los Serbów rozsianych po enklawach wewnątrz Kosowa, o cerkwie i własność kościelną.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne