Reklama

Reklama

Kosowo wybiera nowe władze

W niedzielę o godzinie 7 rano rozpoczęły się przedterminowe wybory parlamentarne w Kosowie, trzecie od czasu ogłoszenia niepodległości w lutym 2008 r. Zostały rozpisane po rozpadzie koalicji sprawującej władzę od 2014 r.

Według sondaży faworytem jest koalicja zgrupowana wokół Demokratycznej Partii Kosowa (PDK), na której czele stoi szef parlamentu Kadri Veseli; koalicja ta, uważana za tzw. wojenne skrzydło sceny politycznej, może liczyć na ok. 40 proc. głosów.

Reklama

Poparcie dla umiarkowanego sojuszu wokół Demokratycznej Ligi Kosowa (LDK), której przewodzi premier Isa Mustafa, wynosi ok. 30 proc. Na trzecim miejscu powinien znaleźć się nacjonalistyczny ruch Vetevendosje (Samostanowienie), dotychczas najsilniejsze ugrupowanie opozycyjne.

Ze 120 miejsc w parlamencie 20 zarezerwowanych jest dla mniejszości etnicznych. Uprawnionych do głosowania jest blisko 1,9 mln mieszkańców Kosowa. O ich głosy ubiega się 19 partii politycznych, pięć koalicji i dwa komitety obywatelskie. Lokale wyborcze czynne są w godzinach 7-19. Pierwsze wyniki spodziewane są około godziny 22.

Mimo wzrostu gospodarczego na poziomie około 4 proc. rocznie Kosowo pozostaje jednym z najuboższych państw w Europie, a bezrobocie obejmuje tam jedną trzecią ludności w wieku produkcyjnym. W kampanii wyborczej mnożono obietnice zdynamizowania gospodarki, polepszenia sytuacji w ochronie zdrowia i oświacie, podwyżek emerytur i płac w sektorze publicznym jak też rychłego zliberalizowania reżymu wizowego z Unią Europejską - jednak w tym ostatnim przypadku bez poruszania kwestii realizacji stawianych przez Brukselę warunków. Chodzi tu o podpisane w 2015 roku porozumienie z Czarnogórą w sprawie przebiegu granicy.

Jego ratyfikacja to warunek rezygnacji UE z obowiązku wizowego wobec obywateli Kosowa. Jednak opozycja twierdzi - wbrew władzom i międzynarodowym ekspertom - że umowa z Czarnogórą oznacza dla Kosowa straty terytorialne. Kolejna kwestia budząca najwięcej kontrowersji w kraju to prowadzone pod unijną egidą rokowania Kosowa z Serbią, które mają przybliżyć oba państwa do członkostwa w UE.

Serbia nie uznaje ogłoszonej w 2008 roku niepodległości Kosowa, swej dawnej prowincji zamieszkanej głównie przez Albańczyków. Obecnie Kosowo za niepodległe państwo uznało 114 krajów na całym świecie, w tym USA i większość państw UE.

Dowiedz się więcej na temat: Kosowo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy