Reklama

Reklama

​Koronawirus we Włoszech. Ekspert: Musimy bronić się bardziej stanowczo

Musimy bronić się przed krajami, które robią mało lub nie robią nic, by zatrzymać wirusa - stwierdził stanowczo doradca włoskiego ministra zdrowia profesor Walter Ricciardi w wywiadzie opublikowanym w środę (15 lipca). Ekspert wyliczył słabe punkty strategii ochrony przed zakażeniami. Wymienił między innymi szkoły, loty z USA, pełne lotniska i samoloty oraz różne przepisy w poszczególnych regionach.

W wywiadzie opublikowanym w dzienniku "La Repubblica" profesor higieny wyraził opinię, że koronawirus nie osłabł, jak twierdzą niektórzy eksperci.

Reklama

"To groźna bestia, która rozwinęła się po to, by się szerzyć" - ostrzegł Walter Ricciardi.

Ekspert poruszył też kwestię notowanych we Włoszech przypadków zakażeń z "importu", czyli od osób przybywających z zagranicy. Jego zdaniem nie wystarczą obecne kroki, jak niewpuszczanie do Włoch osób przybywających z krajów ryzyka i obowiązek kwarantanny dla tych, którzy przylatują z państw spoza strefy Schengen.

"Musimy się bronić"

"Musimy zablokować loty z niektórych stanów USA. To, co się tam dzieje, jest niepokojące. Kraj, na który wszyscy patrzymy z powodu badań naukowych, nie ma kontroli nad koronawirusem" - oświadczył Ricciardi, który jest doradcą ministra zdrowia Roberto Speranzy.

"Musimy - jak zaznaczył - bronić się przed krajami, które robią mało lub nie robią nic, by zatrzymać wirusa".

Ricciardi ocenił, że słabym punktem w walce z zakażeniami są też środki transportu, zwłaszcza samoloty, które latają pełne i gdzie nie przestrzega się dystansu społecznego przy odprawie, wejściu na pokład i wyjściu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne