Reklama

Reklama

Korea Północna wystrzeliła dwa pociski balistyczne. "Będziemy zmuszeni"

Reżim Kim Dzong Una odpowiedział na wspólne manewry wojsk USA i Korei Płd., które rozpoczęły się w poniedziałek. Jak poinformowała południowokoreańska agencja Yonhap, kraj wystrzelił kolejne dwa pociski balistyczne. Był to czwarty tego typu test Pjongjangu w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Według Korei Południowej, były to rakiety krótkiego zasięgu. Poinformowało o tym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Korei Płd.

Reklama

Rakiety zostały wystrzelone o godz. 5:24 i 5:36 czasu lokalnego z prowincji Hwanghae Południowe na południowym zachodzie kraju, przeleciały 450 km na wysokości 37 km, po czym wpadły do Morza Japońskiego. Rząd w Tokio oświadczył, że pociski nie doleciały do japońskich wód terytorialnych.

"Będziemy zmuszeni"

Ministerstwo spraw zagranicznych Korei Płn. nie ukrywa, że ostatnie testy rakiet krótkiego zasięgu to forma protestu przeciwko wspólnym manewrom wojsk USA i Korei Płd., które rozpoczęły się w poniedziałek. Rzecznik resortu, za pośrednictwem oficjalnej agencji państwowej KCNA, określił ćwiczenia jako "symulowanie niespodziewanego i zapobiegawczego ataku".

"Pomimo naszych wielokrotnych ostrzeżeń władze Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej rozpoczęły wspólne ćwiczenia wojskowe skierowane przeciwko KRLD" - oświadczył rzecznik północnokoreańskiego MSZ - Jest to rażące naruszenie postanowień z 12 czerwca oraz porozumień z Panmundżom i z Pjongjangu, z których wszystkie są umowami o nawiązaniu nowych stosunków między KRLD i USA oraz o zbudowaniu trwałego i stabilnego reżimu pokojowego na Półwyspie Koreańskim".

"Władze USA i Korei Południowej głoszą otwartość na dialog. Ale potem ostrzą miecze, aby wyrządzić nam krzywdę. Jeśli to właśnie nazywają 'twórczym podejściem' i 'działaniem zgodnie ze zdrowym rozsądkiem', to my będziemy zmuszeni szukać nowej drogi" - stwierdziło MSZ Korei Płn.

"Przybycie nowych, amerykańskich myśliwców F-35A do Korei Południowej, wizyta amerykańskiego okrętu podwodnego napędzanego energią jądrową w południowokoreańskim porcie oraz amerykańskie testy rakiet balistycznych to kroki, które zmusiły Koreę Północną do kontynuowania rozwoju własnej broni" - dodał rzecznik północnokoreańskiego MSZ.

Poufny raport ONZ

Przeciwko wspólnym ćwiczeniom wojsk USA i Korei Płd. władze Korei Płn. protestowały niejednokrotnie.

Pjongjang wcześniej w ciągu ostatnich dwóch tygodni przeprowadził trzy próby rakietowe, a według Seulu za każdym razem wystrzeliwano rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Państwowe media północnokoreańskie pisały o testach nowego systemu wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych.

We wtorek agencja Yonhap, powołując się na dowództwo armii Korei Płd., poinformowała o kolejnej próbie. Dwie rakiety zostały wystrzelone z prowicji Hwanghae Południowe, po czym wpadły do morza. Armia USA oświadczyła, że monitoruje sytuację i ściśle konsultuje się z wojskami Korei Południowej i Japonii.

Wcześniej w poniedziałek Reuters poinformował o poufnym raporcie ONZ, z którego wynika, iż Korea Północna wygenerowała ok. 2 mld USD na programy broni masowego rażenia, wykorzystując "szeroko rozpowszechnione i coraz bardziej zaawansowane" cyberataki na banki i giełdy kryptowalut.

Korea Płn.: USA i Korea Płd. naruszają umowy

Tymczasem władze Korei Północnej, za pośrednictwem oficjalnej państwowej agencji KCNA oświadczyły, że wspólne ćwiczenia wojskowe USA i Korei Płd. naruszają zawarte umowy. "Korea Płn. pozostaje niezmiennie na stanowisku, że problemy należy rozwiązać poprzez dialog. Będziemy zmuszeni jednak szukać nowej drogi, jeżeli obydwa kraje będą kontynuować wrogie ruchy wojskowe" - podała agencja KCNA, cytując rzecznika ministerstwa spraw zagranicznych Korei Północnej.

"Przybycie nowych, amerykańskich myśliwców F-35A do Korei Południowej, wizyta amerykańskiego okrętu podwodnego napędzanego energią jądrową w południowokoreańskim porcie oraz amerykańskie testy rakiet balistycznych to kroki, które zmusiły Koreę Północną do kontynuowania rozwoju własnej broni" - oświadczyło północnokoreańskie MSZ.

"Władze USA i Korei Południowej głoszą otwartość na dialog. Ale potem ostrzą miecze, aby wyrządzić nam krzywdę" - stwierdził rzecznik resortu.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje