Reklama

Reklama

Korea Płn.: Bez antyamerykańskiej retoryki w rocznicę wybuchu wojny

Prasa Korei Płn. odnotowała w poniedziałek rocznicę wybuchu wojny koreańskiej z lat 1950-1953, ale powstrzymała się od antyamerykańskich tyrad, co może mieć związek z niedawnym spotkaniem przywódcy kraju Kim Dzong Una z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Konflikt rozpoczął się 25 czerwca 1950 roku, gdy siły komunistycznej Korei Płn. przeprowadziły inwazję na Koreę Płd., po trzech dniach walk zajmując Seul.

Reklama

Pjongjang tradycyjnie zarzuca jednak Waszyngtonowi, że to on sprowokował wojnę koreańską, co miało być częścią planu osiągnięcia przez niego dominacji na świecie. Korea Płn. obwinia też USA za podział Półwyspu Koreańskiego, uzgodniony pomiędzy Moskwą a Waszyngtonem w ostatnich dniach drugiej wojny światowej.

Rok temu było inaczej

Z okazji rocznicy północnokoreańska prasa nie szczędzi zwykle krytyki pod adresem USA. W tym roku powstrzymała się jednak od antyamerykańskiej retoryki.

Dziennik "Rodong Sinmun", organ prasowy Komitetu Centralnego rządzącej Partii Pracy Korei napisał z okazji rocznicy o powracających co roku wspomnieniach "determinacji armii do obrony naszego narodu" i "solidarności naszego ludu, by pokonać wroga", nie wskazując jednak tym razem, o jakiego wroga chodzi.

Wyraźnie kontrastuje to z komentarzami z ubiegłego roku - zauważa AFP. Wówczas "Rodong Sinmun" wypełniony był obrazową krytyką "amerykańskich imperialistów", oskarżanych o "zagładę, w której zmasakrowali niezliczonych Koreańczyków w najbardziej brutalny i barbarzyński sposób".

Wpływ szczytu w Singapurze

Według ekspertów powstrzymanie się od antyamerykańskiej retoryki w artykułach rocznicowych może być próbą podtrzymania pozytywnego trendu w relacjach Pjongjang-Waszyngton po niedawnym szczycie w Singapurze.

Po historycznym spotkaniu 12 czerwca Trump i Kim podpisali wspólne oświadczenie, w którym północnokoreański przywódca ponownie zadeklarował skłonność do "całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego", a prezydent USA zobowiązał się do udzielenie Korei Płn. gwarancji bezpieczeństwa.

Według krytyków dokument ten jest jednak mało konkretny, gdyż nie zawiera ani szczegółowego grafiku likwidacji północnokoreańskiego arsenału nuklearnego, ani precyzyjnej definicji obiecanych przez Trumpa gwarancji bezpieczeństwa.

W sobotę amerykański prezydent przedłużył o rok sankcje nałożone na Pjongjang, gdyż - jak informował Biały Dom - "działania i polityka rządu Korei Północnej nadal stanowią niezwykłe i nadzwyczajne zagrożenie dla bezpieczeństwa".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje