Reklama

Reklama

Kontrowersje wokół sposobu uczczenia pamięci Whitney Houston

W USA kontrowersje wywołała decyzja gubernatora stanu New Jersey Chrisa Christie, aby opuścić flagi narodowe do połowy masztu na znak żałoby po śmierci piosenkarki Whitney Houston, zmarłej w minioną sobotę. Decyzję skrytykowały m.in. rodziny weteranów wojen.

Christie, popularny polityk republikański uważany za wschodzącą gwiazdę w tej partii, podtrzymał jednak swoją decyzję. Nie zraziła go krytyka ze strony osób, które utrzymują, że uczczenie w ten sposób pamięci Houston jest przesadą i powinno się tak honorować tylko "prawdziwych bohaterów".

Reklama

Niektórzy komentatorzy zwracali uwagę, że Houston zażywała narkotyki, a więc nie była dobrym przykładem dla młodzieży. Zastrzeżenia wobec obniżenia flag do połowy masztu wyraziły szczególnie rodziny weteranów.

Gubernator Christie oświadczył, że zmarła piosenkarka - która pochodziła z New Jersey - zasługuje na tego rodzaju wyróżnienie, ponieważ rozsławiła swój rodzinny stan.

Poparł jego decyzję także wpływowy konserwatywny komentator telewizyjny Bill O'Reilly, chociaż wcześniej podkreślał on narkotykowy nałóg Houston. - Myślę, że powinniśmy wyrazić szacunek dla życia i talentu Whitney Houston. Kiedy usłyszałem, że umarła, zacząłem się za nią modlić - powiedział O'Reilly.

W sobotę w Newark w New Jersey, gdzie Houston się urodziła, odbędzie się jej uroczysty pogrzeb. Oczekuje się tłumów fanów i obecności największych gwiazd muzyki pop.

Policja w Newark zorganizowała ochronę dla gwiazd, które zapowiedziały przybycie na ceremonię, m.in. Eltona Johna, Arethy Franklin, Stevie Wondera. Wciąż nie wiadomo, czy w uroczystościach pogrzebowych weźmie udział były mąż Whitney, raper Bobby Brown.

Przemówienia nad trumną piosenkarki mają wygłosić: producent muzyczny Clive Davis i aktor Kevin Costner, odtwórca głównej roli i partner Houston w filmie "Bodyguard". Piosenkarka śpiewała w nim swój największy przebój "I will always love you" (Zawsze będę cię kochać).

48-letnia Houston zmarła 11 lutego w hotelu w Beverly Hills. Znaleziono ją w wannie. Krążą spekulacje, że piosenkarka, która w przeszłości miała problemy z narkotykami i alkoholem, mogła paść ofiarą środków odurzających. Władze śledcze odmawiają komentarzy na ten temat, zaznaczając, że do wyjaśnienia przyczyny zgonu niezbędne są badania toksykologiczne. Ich wyniki mają być znane za kilka tygodni.

Dowiedz się więcej na temat: piosenkarki | New Jersey | Whitney Houston

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy