Reklama

Reklama

Konfliktu o flagę ciąg dalszy

Dwóch policjantów zostało rannych w piątek wieczór w wyniku starć protestanckich lojalistów z policją w centrum Belfastu. Do protestów na mniejszą skalę doszło także w innych miastach m. in. w Bangor i Lisburn. Powodem jest przedłużający się konflikt o flagę.

W Belfaście od kilku dni utrzymuje się napięcie po tym, jak miejscy radni zdecydowali, że brytyjska flaga państwowa nie będzie stale wisieć na budynku ratusza, lecz będzie wywieszana tylko przez 17 dni w roku. Jest to zmianą praktyki obowiązującej od ponad stu lat.

Reklama

Przebywająca w piątek z wizytą w Belfaście sekretarz stanu USA Hilary Clinton zaapelowała o pokój, ale jej apel nie powstrzymał zajść. W piątek północnoirlandzka policja rozbroiła ładunek wybuchowy zakamuflowany jako przesyłka pocztowa i wykryła rakietę taką, jak te, których używają bojownicy w Iraku i Afganistanie do ataków na pojazdy opancerzone.

Piątkowe zajścia wybuchły po tym, jak tłum blokujący ulicę zaatakował pojazd, którego kierowca usiłował sforsować blokadę. Według policji lojaliści usiłowali samochód uprowadzić. Interweniujący policjanci zostali obrzuceni kamieniami, butelkami i innymi przedmiotami. Na miejsce ściągnięto armatkę wodną. Podpalono kilka samochodów.

Inny protest zorganizowano przed siedzibą Partii Sojuszu (Alliance Party), która w spolaryzowanym życiu politycznym Irlandii Północnej nie identyfikuje się ani z nacjonalistami, ani z lojalistami, lecz chce działać ponad politycznymi podziałami.

Kilku jej radnych głosując razem z republikański radnymi Sinn Fein i nacjonalistami z Socjaldemokratycznej Partii Pracy (SDLP) przesądziło o przyjęciu wniosku o zmianie praktyki wywieszania flagi stosunkiem głosów 29:21.

Zablokowano również ulicę, przy której swoje biuro poselskie ma posłanka Partii Sojuszu do parlamentu w Belfaście Anna Lo. Wywołało to korki uliczne w całym mieście. W środę zniszczono biuro partii i zaatakowano domy dwóch radnych. Od uchwały Rady Miejskiej w sprawie nowej praktyki wywieszania flagi na budynku ratusza, do protestów na różną skalę dochodzi dzień w dzień.

Lojaliści zapowiedzieli na sobotę duży wiec nazywając go wiecem w obronie ich kulturalnej (brytyjskiej) tożsamości. Policja zaapelowała o odwołanie tego wiecu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje