Reklama

Reklama

Konarski: proces uniezależniania się Szkocji został tylko spowolniony

Wynik szkockiego referendum jest korzystny, dowodzi bowiem, że ewentualna secesja małego narodu czy grupy etnicznej w zjednoczonej Europie nie jest łatwa; ale proces ten został spowolniony, a nie zatrzymany - powiedział PAP prof. Wawrzyniec Konarski.

Czy wynik referendum na temat oderwania się Szkocji od Zjednoczonego Królestwa jest korzystny, to zależy od punktu widzenia; na pewno nie zadowoli on tych Szkotów, którzy liczyli również na wartość symboliczną niepodległości. Dla mnie, jako naukowca, takie powstanie nowego państwa byłoby bardzo interesujące, bo jego rozwój byłby obiektem ciekawych badań. Ale jako Europejczyk, obywatel Unii Europejskiej jestem zadowolony z tego, że Szkocja nie oderwała się od Wielkiej Brytanii - mówi prof. Konarski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Podkreśla, że takiego obrotu spraw, jak dążenie Szkotów do niepodległości należało się od wielu lat spodziewać. Dążenia separatystyczne nie tylko Szkotów, ale też Katalończyków, Flamandów czy Basków, coraz silniej artykułowane w ostatnich latach, to - zdaniem Konarskiego - pochodna propagowania przez Unię Europejską koncepcji Europy Regionów.

Reklama

Oczywiście dążenia niepodległościowe małych narodów, czy grup etnicznych są znacznie starsze niż moda na Europę Regionów. Bardzo wyraźnie odżyły one w latach 60. XX wieku, jako "rewitalizacja upolitycznienia etniczności" - mówi politolog.

Zbiegło się to w czasie z procesami dekolonizacji i poprawą konotacji tego pojęcia, które w latach II wojny i tuż po niej miało zły wydźwięk. Umożliwiło to regionom, czy grupom etnicznym postrzeganie samych siebie, jako małych narodów - przypomina Konarski.

Pytany o to, czy podzielał niepokoje wielu ośrodków badawczych, które przestrzegały przed efektem domina, jaki wśród różnych separatystów w Europie mogłoby uruchomić oderwanie się Szkocji od Wielkiej Brytanii Konarski mówi, że on również miał takie obawy.

- Ja też przewidywałem reakcję łańcuchową, jaką mógł taki wynik referendum spowodować. Byłoby to też bardzo ważne dla tych (zwolenników separatyzmów), którzy uważają, że procesy secesji i uzyskiwania niepodległości mogą się odbywać dzięki procesom demokratycznym, poprzez głosowanie, a nie poprzez przemoc, czy akty terroru - mówi politolog.

- Od kilkunastu lat głosiłem jednak, że tendencje odśrodkowe w Europie są niebezpieczne. A proces ubiegania się o niepodległość (przez grupy etniczne i małe narody) został jedynie spowolniony - dodaje.

- Świat euroatlantycki - podkreślam, że świadomie używam tu terminu 'euroatlantycki' - sam sprokurował sobie ten problem, który będzie jeszcze powracał, podejmując pewne decyzje na Bałkanach - mówi z naciskiem ekspert, przyznając, że głoszenie takiego poglądu było długo niepopularne.

- Czołowe kraje myślały (po wojnie na Bałkanach) w sposób krótkowzroczny i egoistyczny, zakładając, że np. utworzenie niepodległego Kosowa dotknie tylko Serbów. Ale to za takie decyzje Europa płaci teraz cenę - podkreśla prof. Konarski i dodaje: nastawienie regionów, dążących do oderwania się, to w dużej mierze efekty decyzji podjętych wobec Bałkanów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama