Reklama

Reklama

"Kommiersant": Rosja "rozdrażniona" działaniami Armenii

Postępowanie karne wszczęte w Armenii wobec generała Jurija Chaczaturowa, sekretarza Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, wywołało poirytowanie w Moskwie i pod znakiem zapytania są dalsze dostawy rosyjskiej broni dla Armenii - uważa "Kommiersant".

Dziennik pisze w czwartek, powołując się na źródła w strukturach państwowych Rosji, iż w ocenie Moskwy działania wobec Chaczaturowa "narażają na szwank reputację całego bloku wojskowo-politycznego, nad którym Rosja sprawuje pieczę". Gazeta twierdzi, że Armenia nie uprzedziła swych partnerów w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. skrót ODKB), że wobec obecnego sekretarza generalnego mogą zostać wysunięte zarzuty.

Reklama

Źródło zbliżone do ODKB powiedziało "Kommiersantowi", iż nie wyklucza, że "próba oczernienia Chaczaturowa i całej organizacji jest inspirowana przez graczy spoza regionu".

Są to pierwsze publiczne napięcia między Moskwą i Erywaniem po dojściu do władzy w maju w Armenii opozycjonisty i byłego dziennikarza Nikola Paszyniana, który został premierem na fali wielotygodniowych demonstracji pod hasłami walki z korupcją i kumoterstwem.

Jak podaje "Kommiersant", MSZ Armenii poinformowało, że zwróciło się już do ODKB z wnioskiem o możliwość zastąpienia generała Chaczaturowa, umieszczonego w areszcie domowym, na innego przedstawiciela Armenii na czele organizacji. Natomiast biuro ODKB zapewniło, że nie otrzymało tego wniosku.

Stanowisko sekretarza generalnego jest rotacyjne i do 2020 roku powinien tę funkcję sprawować przedstawiciel Armenii. Możliwa zamiana personalna może być przeprowadzona dopiero w listopadzie, gdy zbierze się Rada Bezpieczeństwa Zbiorowego, najwyższy organ ODKB. "Jednak źródła w strukturach państwowych Rosji dają już teraz do zrozumienia, że w powstałej sytuacji nowy kandydat Armenii nie zostanie zatwierdzony automatycznie" - ostrzega "Kommiersant".

Napięcia między Moskwą i Erywaniem "mogą negatywnie odbić się również na uzgodnionych wcześniej dostawach broni rosyjskiej dla Armenii" - dodaje gazeta. Przedstawiciele dwóch rosyjskich przedsiębiorstw sektora obronnego powiedzieli dziennikowi, że "pod dużym znakiem zapytania" stoi obecnie realizacja drugiego pakietu kontraktów, przy którym Armenia miała też otrzymać kredyt w wysokości 100 mln USD. Dostawy w ramach pierwszego pakietu (również finansowanego z kredytu, w wysokości 200 mln USD), już się zakończyły.

Ministerstwo obrony Armenii liczyło na kupno m.in. kolejnych zestawów rakietowych Iskander-E oraz myśliwców Su-30SM. "Teraz te plany znajdują się w zawieszeniu" - twierdzi rosyjski dziennik.

Rosja dostarcza broń Armenii i jednocześnie zaopatruje w uzbrojenie sąsiedni Azerbejdżan; oba kaukaskie kraje są skonfliktowane o Górski Karabach.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow oświadczył we wtorek, że Rosja uważa oskarżenie Chaczaturowa oraz byłego prezydenta Armenii Roberta Koczariana za sprzeczne z wcześniejszymi deklaracjami nowych władz w Erywaniu. Generał został zatrzymany w ramach wstępnego śledztwa w sprawie karnej dotyczącej rozpędzenia akcji protestu 1 marca 2008 roku. Od kul policji zginęło wtedy 10 demonstrantów, a dziesiątki osób odniosły rany. Chaczaturow zajmował wtedy stanowisko dowódcy garnizonu w Erywaniu. 

Z Moskwy Anna Wróbel 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy