Reklama

Reklama

"Kommiersant": Putin i Trump nie rozwiązali sprawy dyplomatycznych dacz

Rosyjski dziennik "Kommiersant" omawiając w sobotę spotkanie prezydentów Rosji i USA, Władimira Putina i Donalda Trumpa, zwraca uwagę, że podczas rozmów nie udało się rozwiązać sprawy dostępu strony rosyjskiej do dyplomatycznych obiektów wypoczynkowych w USA.

"Kommiersant" przypomina, że gdy pod koniec zeszłego roku Rosja powstrzymała się od kroków w odpowiedzi na wydalenie z USA rosyjskich dyplomatów, miała nadzieję, iż "po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa polityka Waszyngtonu wyraźnie się zmieni".

W ostatnim czasie sprawę uregulowania dostępu Rosjan do obiektów dyplomatycznych mieli omówić wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow i amerykański podsekretarz stanu ds. politycznych Thomas Shannon. Jednak "w ostatniej chwili władze rosyjskie odwołały spotkanie" - przypomina gazeta.

Nazywając spór dotyczący dostępu do obiektów dyplomatycznych jedną z najostrzejszych spraw w obecnych stosunkach dwustronnych Rosji i USA, "Kommiersant" wybija, iż podczas rozmów prezydentów nie udało się "znieść sankcji dotyczących rosyjskiego korpusu dyplomatycznego w USA". Podkreśla zarazem, że spotkanie Trumpa i Putina "przyćmiło główną agendę" szczytu G20 w Hamburgu.

Reklama

Powołując się na źródła "Kommiersant" podaje, że Riabkow i Shannon mogą spotkać się w drugiej połowie lipca. "Jeśli te rozmowy do niczego nie doprowadzą, Moskwa może uznać za osoby niepożądane około 30 pracowników ambasady USA i nałożyć areszt na amerykańską własność państwową w Moskwie" - podaje gazeta. Według jej rozmówców mogą zostać m.in. wprowadzone "ograniczenia dotyczące rezydencji ambasadora amerykańskiego" w Moskwie i budynku szkoły amerykańskiej w stolicy Rosji.

W grudniu 2016 r. władze USA wydaliły z kraju 35 rosyjskich dyplomatów podejrzewanych o działalność szpiegowską. Departament Stanu USA odebrał też stronie rosyjskiej dostęp do dwóch kompleksów wypoczynkowych na terenie stanów Nowy Jork i Maryland. Moskwa powstrzymała się wtedy od reakcji poprzez ogłaszanie dyplomatów amerykańskich za osoby niepożądane. Na początku lipca br. rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ostrzegł, że w sprawie zamknięcia dostępu do nieruchomości dyplomatycznych cierpliwość rosyjskich władz jest na wyczerpaniu i podkreślił, że Moskwa może na ten krok zareagować działaniami na zasadzie wzajemności.

Z Moskwy Anna Wróbel 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy